Zespół prowadzony przez sir Aleksa Fergusona dokonał w tym sezonie rzeczy wiekopomnej. Szkocki menadżer w swojej blisko 25-letniej karierze na Old Trafford wyprzedził z „Czerwonymi Diabłami” Liverpool FC i zdobywając 19. tytuł mistrzowski pomógł United stać się najbardziej utytułowanym klubem na Wyspach.
Kiedy Szkot obejmował drużynę z Manchesteru, Liverpool cieszył się 18 tytułami, podczas gdy United mogli pochwalić się zaledwie siedmioma. Różnica jedenastu mistrzostw zniwelowana została już dwa lata temu, ale dzięki tegorocznemu triumfowi przejęły schedę po „The Reds”, która trwała nieprzerwanie od 21 lat. Dla kibiców z Manchesteru jest to wyjątkowy powód do dumy, ponieważ rywalizacja z zespołem z Liverpoolu od lat była jedną z najbardziej zaciętych na Wyspach.

Droga do historycznego 19. mistrzostwa Anglii nie była łatwa. Szczególnie wiele rozczarowań przyniósł początek kampanii. „Czerwone Diabły” nie potrafiły wygrać żadnego meczu na wyjeździe aż do dziewiątej kolejki. Gracze z Old Trafford potrafili tracić punkty w meczach, w których prowadzili z przeciwnikiem dwiema bramkami. Przytoczyć tutaj można pierwszy mecz z Evertonem na Goodison Park, kiedy podopieczni Fergusona, wygrywając 1:3 do 90. minuty stracili dwie bramki w doliczonym czasie. Takie historie powtarzały się niemal w co drugim meczu. Po dziewięciu kolejkach Manchester zajmował trzecie miejsce i miał pięć punktów straty do Chelsea, która sezon rozpoczęła wybornie.
Sir Alex Ferguson znalazł jednak rozwiązanie tej sytuacji. W kolejnych piętnastu spotkaniach, które rozpoczęły się od pierwszego wyjazdowego zwycięstwa ze Stoke (24 września 2010), United komplet punktów zebrali aż dwunastokrotnie i zagnieździli się na fotelu lidera. Podczas tej serii, która trwała od końca września aż do początku lutego, „Czerwone Diabły” nie oszczędzały rywali. Wyniki 7:1 z Blackburn czy 5:0 z Birmingham mówiły same za siebie. W doskonałej dyspozycji znajdował się wtedy Nani, a także Dimitar Berbatow, który bramki strzelał jak na zawołanie. Manchester nie zawiódł też w ważniejszych spotkaniach, wygrywając z Tottenhamem, Arsenalem i remisując z Manchesterem City. Do 25. kolejki ówcześni wicemistrzowie Anglii byli jedyną drużyną w Premier League, która nie doznała porażki.













