Przed meczem zdecydowanymi faworytami byli gracze Legii. Znajdowali się w czubie tabeli, a do dobrej gry dopingowała ich przede wszystkim możliwość zmniejszenia straty punktowej do liderującej Wisły Kraków. Jednak Cracovii nigdy nie trzeba specjalnie motywować do gry przeciwko „Wojskowym”. Gracze Oresta Lenczyka liczyli, że uda im się osiągnąć korzystny rezultat.
W mecz lepiej weszli goście. Już w drugiej minucie w niezłej okazji znalazł się Bartłomiej Grzelak, który padł w „szesnastce” „Pasów”. Jednak sędzia Tomasz Mikulski nakazał piłkarzom grać dalej. Na odpowiedź ze strony gospodarzy kibice zgromadzeni na stadionie Hutnika czekali zaledwie 120 sekund. Wtedy to Wojciech Szala do spółki z Janem Muchą powstrzymał atak Radosława Matusiaka. Akcja ta pokazała, że podopieczni Oresta Lenczyka wcale nie zamierzają prosić o najniższy wymiar kary, lecz powalczyć o trzy punkty. Dowód dali na to w 11. minucie. Po przerwaniu kontry Legii krakowanie przeprowadzili szybką akcję zakończoną trafieniem Alexandru Suvorowa w słupek. Do bezpańskiej futbolówki dopadł jednak Pawlusiński i umieścił ją w siatce reprezentanta Słowacji.

Zawodnikom Jana Urbana utrata bramki podcięła skrzydła. Starali się jak najszybciej odrobić straty, lecz nie potrafili przedrzeć się przez szczelny blok defensywny gospodarzy. Podania Macieja Iwańskiego nie trafiały do kolegów z drużyny, a Marcin Mięciel nie wykorzystał dośrodkowania Miroslava Radovicia i spudłował.
Podczas gdy Legia bez pomysłu atakowała, sędzia mógł pokusić się o podyktowanie rzutu karnego dla „Pasów”. Ostatecznie grę wznowił Jan Mucha. W poczynania gości wdała się zbędna nerwowość. Szczególnie było to widoczne u Dicksona Choto. Reprezentant Zimbabwe najpierw dość ostro sfaulował Mariusza Sachę, za co dostał żółtą kartkę. Potem niepotrzebnie wdał się w dyskusję z arbitrem, który pokazał mu drugą kartkę i wyrzucił z boiska. „Wojskowi”, mimo osłabienia, starali się wyrównać. Jednak kolejne ataki skutecznie rozbijali obrońcy. Nie udawało się Radoviciowi, Grzelakowi ani wprowadzonemu za Mięciela Kiełbowiczowi. Niezłą okazję legioniści mieli po rzucie wolnym Rybusa, lecz Grzelak okazał się nieskuteczny. Młody gracz przyjezdnych mógł doprowadzić do wyrównania 180 sekund przed końcem pierwszej połowy, ale na miarę oczekiwań spisał się Cabaj. W rewanżu o podwyższenie prowadzenia mógł postarać się Wasiluk. Popisał się świetnym uderzeniem z dystansu, które w znakomitym stylu sparował Mucha. Do przerwy wynik nie uległ zmianie.
Na początku drugiej części spotkania ponownie skapitulować mógł golkiper gości. Matusiak nie trafił jednak w bramkę. Pięć minut później słowacki bramkarz mógł mówić o sporym szczęściu, gdy futbolówka po strzale Polczaka trafiła w słupek. Niedługo potem mecz nieco się zaostrzył. Sędzia był zmuszony dość często sięgać do kieszonki, by karać zawodników kartkami. Nadal dominowała Cracovia. Pięknym strzałem z 20 metrów popisał się Suvorov, lecz Mucha był tam, gdzie być powinien.












