To Jagiellonia była tak dobra czy Korona tak słaba? W każdym razie białostoczanie wreszcie zanotowali wynik godny swojego potencjału. Korona została rozgromiona 4:0, a po dwie bramki wpisali na swoje konto dwaj Tomkowie – Kupisz i Frankowski.
Teoria o wiecznym pechu Jagiellonii Białystok znów znalazła swoje potwierdzenie, ale tylko w pierwszej połowie. To gospodarze byli znacznie lepszym zespołem, to oni kreowali grę, to oni stwarzali sobie sytuację i… to oni je marnowali.

Jako pierwsi zaatakowali białostoczanie. W 13. minucie aktywny na prawej stronie Kupisz wbiegł w pole karne, jednak po starciu ze Stano nie utrzymał się na nogach. Sędzia bez zawahania wskazał na „jedenastkę”. Do wykonywania rzutu karnego podszedł Burkhardt, ale… mimo iż bramkarz Korony wybrał zły róg, piłka nie wpadła do siatki. Pomocnik Jagiellonii minimalnie się pomylił, futbolówka o centymetry minęła słupek bramki. Burkhardt z tego samego miejsca przestrzelił ponownie w 24. minucie, tym razem fatalnie zmarnował szybki kontratak swojego zespołu. Pięć minut później zamieszanie w polu karnym gości mógł wykorzystać Arzumanjan. Instynktowny strzał trafił jedynie w poprzeczkę, mimo iż sytuacja była wyśmienita.
Poczynania ofensywne kielczan opierały się głównie na grze z kontrataku. W najlepszej sytuacji znalazł się w 19. minucie Korzym, który wyszedł na czystą pozycję, ale minimalnie szybszy był Sandomierski, który w ostatniej chwili wygarnął skrzydłowemu Korony piłkę spod nóg.
Po zmianie stron los oddał, co zabrał, i to z nawiązką. Już w 51. minucie piłka po raz pierwszy zatrzepotała w siatce. Ładną, składną akcję wspólnie z Burkhardtem przeprowadził Pejović. Czarnogórzec dośrodkował w pole karne, gdzie swoim sprytem wykazał się Frankowski, pakując futbolówkę do siatki.
W 64. minucie doszło do podwyższenia wyniku. Strzał głową Laty instynktownie wybił przed siebie Szamotulski. Do piłki dopadł Kupisz, który nie zastanawiał się zbyt długo i skarcił golkipera rywali. Młody skrzydłowy Jagiellonii wyraźnie się rozochocił, bo już w 77. minucie po raz kolejny trafił do siatki. Fantastycznym podaniem do Kupisza popisał się Frankowski, a młodzieżowy reprezentant Polski z dużym spokojem wykończył akcję.
W końcówce spotkania kropkę nad i postawił Frankowski. Kanonada strzałów snajpera „Jagi” trafiała w nogi obrońców lub w Szamotulskiego. W końcu popularny „Franek” wykorzystał niepewną interwencję golkipera Korony i umieścił futbolówkę w pustej bramce. Był to 13. gol Frankowskiego w tym sezonie. Napastnik Jagiellonii stał się tym samym samodzielnym liderem klasyfikacji strzelców.











