Poziom naszej ligi nie jest za wysoki, ale selekcjoner reprezentacji Polski, wysyłając powołania na najbliższe zgrupowanie, oczywiście nie pominął piłkarzy występujących w Polsce. Sęk w tym, że jeszcze nigdy nie powołał ich tak niewielu. Na wrześniowe zgrupowanie zaprosił sześciu piłkarzy z ekstraklasy, na październikowe pięciu, na listopadowe także sześciu. Teraz tylko czterech. Na kogo zatem postawił?
Jakub Błaszczykowski, Artur Jędrzejczyk, Robert Gumny, Szymon Żurkowski – to oni będą do dyspozycji Jerzego Brzęczka podczas meczów z Austrią i Łotwą. Nietrudno zrobić podział powołanych zawodników – dwóch doświadczonych piłkarzy, którzy byli na niejednym zgrupowaniu, oraz dwóch debiutantów, którzy po raz pierwszy zetkną się z pierwszą reprezentacją.
Zarówno Gumny, jak i Żurkowski zostali chwilowo podebrani Czesławowi Michniewiczowi z reprezentacji U-21. Chwilowo, bo zarówno obrońca Lecha Poznań, jak i pomocnik Górnika Zabrze są czołowymi postaciami reprezentacji młodzieżowej, która w czerwcu wyruszy z nimi na pokładzie na mistrzostwa Europy do lat 21, które będą rozgrywane we Włoszech i San Marino. Jednak teraz młodzi piłkarze będą mieli szansę na debiut w pierwszej reprezentacji.
To, że zawodników z naszej ligi powołanych przez Jerzego Brzęczka jest obecnie tylko czterech, jest spowodowane również tym, że Przemysław Frankowski i Damian Szymański opuścili zimą naszą ligę i przenieśli się za granicę – kolejno do Chicago Fire i Achmat Grozny. Z drugiej strony Jakub Błaszczykowski po dwunastu latach gry za granicą wrócił do Wisły Kraków i obecnie jedzie na zgrupowanie już jako piłkarz „Białej Gwiazdy”.
Godny następca Kędziory
Gumny i Żurkowski to jedni z najbardziej utalentowanych piłkarzy młodego pokolenia. Jeśli wszystko dobrze się potoczy, to polska piłka będzie mieć z nich spory pożytek. Co najważniejsze, ich talenty zostały szybko dostrzeżone. Robert Gumny debiutował w ekstraklasie już za kadencji Jana Urbana. Miało to miejsce 19 marca 2016 roku, i to na dodatek w niezwykle prestiżowym meczu Lecha z Legią. Wychowanek „Kolejorza” miał wtedy zaledwie 17 lat, 9 miesięcy i 15 dni.
Jednakże później został wypożyczony do Podbeskidzia Bielsko-Biała. Młody lechita ogrywał się w pierwszej lidze, w której spędził sezon 2016/2017. Bez wątpienia dużo mu to dało, bo w młodym wieku najważniejsza jest regularna gra. Kiedy wrócił, to z miejsca wskoczył do pierwszego składu. Nenad Bjelica zaufał młodemu wychowankowi. Gumny został następcą niezastąpionego wcześniej Tomasza Kędziory, który odszedł do Dynama Kijów.
„Guma” sprawił, że szybko zapomniano w Poznaniu o Kędziorze. Młody lechita w końcu mógł grać w „Kolejorzu” na swojej nominalnej pozycji, bo za kadencji Jana Urbana był wystawiany na lewej obronie. Jego postawa była tak dobra, że szybko zainteresowały się nim kluby z zagranicy na czele z Borussią Moenchengladbach. Gdyby nie kłopoty ze zdrowiem, to Gumny grałby już za granicą.
Młody lechita rozegrał dla „Dumy Wielkopolski” już 61 meczów we wszystkich rozgrywkach. Niezły rezultat jak na 20-letniego zawodnika. Tych meczów miałby jeszcze więcej, gdyby nie kontuzje.











