Legia słabo zaczęła ten sezon. To nie podlega dyskusji. W najbliższą niedzielę zmierzy się na własnym stadionie ze swoim odwiecznym rywalem – Lechem Poznań. Jak duże szanse ma ekipa Czesława Michniewicza w starciu z „Kolejorzem”?
Trudno byłoby w tym przypadku przygotować procentowy wykres. Ba, w obliczu takiej konfrontacji jest to wręcz niemożliwe. Postanowiliśmy natomiast zebrać kilka czynników i przedstawić pięć powodów, które przemawiają za końcowym zwycięstwem obecnego mistrza Polski w tym meczu.
1. Legia musi zacząć punktować
To pierwszy i jednocześnie niemalże najistotniejszy powód. Sytuacja piłkarzy ze stolicy w tabeli wygląda… mizernie. 15. lokata w lidze nawet przy dwóch meczach zaległych to nie miejsce, w jakim powinna znajdować się najlepsza drużyna w kraju. Czesław Michniewicz jest o tym doskonale przekonany, o czym wspomniał na zorganizowanej dwa dni temu konferencji prasowej:
– Potrzebujemy punktów jak tlenu. Wiemy, jak wygląda nasza sytuacja w lidze. Przegraliśmy wiele spotkań. Mamy świadomość tego, w jakim miejscu się znajdujemy.
Jest to zatem dodatkową motywacją dla pogromców Leicester City i Spartaka Moskwa. Bieżący stan rzeczy bez dwóch zdań musi ulec poprawie, a tak ważny mecz wydaje się idealną okazją, aby powrócić na właściwe tory.
2. Czesław Michniewicz lubi ważne spotkania
Wie to każdy, kto chociaż trochę przyglądał się karierze tego szkoleniowca. Opiekun warszawian może i średnio radzi sobie z przeciętnymi, a momentami nawet słabymi rywalami, aczkolwiek w pojedynkach z wymagającymi oponentami popularny szkoleniowiec czuje się niczym ryba w wodzie. Świetnie obrazuje to m.in. nie tylko jego bieżąca kadencja w Warszawie, ale i epizod w reprezentacji Polski do lat 21.
– Podchodzimy do tego meczu normalnie. Mamy świadomość, jaką on ma rangę. Mieliśmy wystarczająco dużo czasu, aby wszystko sobie poukładać w głowie. Jestem przekonany, że zagramy dobre spotkanie – mówił na piątkowej konferencji prasowej Czesław Michniewicz.
3. Legia będzie miała do dyspozycji kluczowych zawodników
Jeżeli chodzi o najistotniejszych graczy warszawskiej drużyny, to tak naprawdę jedynie Artur Boruc i oczywiście Bartosz Kapustka ze względu na kontuzje nie wystąpią w tym spotkaniu. Reszta graczy jest gotowa na starcie z „Kolejorzem”.













