Mimo zwycięstwa „Kolejorza” w arcyważnej potyczce z Ruchem Chorzów, nie obyło się bez strat. Chodzi tutaj o ubytki personalne, a zatem listę kontuzjowanych, która niestety w Lechu z dnia na dzień się wydłuża. Tym razem pechowcem był Seweryn Gancarczyk.

Defensor poznańskiej drużyny rozgrywa dobry sezon. Regularnie występuje w podstawowej jedenastce i zostaje zapamiętywany przez kibiców. Niestety w 14. kolejce zostanie jednak zapamiętany ze względu na doznanie poważnej kontuzji. Skrzydłowy obrońca urazu nabawił się po bezpardonowym faulu Macieja Sadloka, który za te wejście otrzymał tylko żółty kartonik. Gancarczyk rozegrał spotkanie do końca, lecz medyczna diagnoza po wstępnych badaniach nie była pocieszająca.
– Badania wykazały, że Seweryn ma złamanie pierwszej i trzeciej kości śródstopia w lewej nodze. Przerwa w treningach w przypadku takiego urazu trwać około sześciu tygodni – powiedział zaniepokojony lekarz „Kolejorza”, dr Andrzej Pyda.











