Powoli zbliżamy się do półmetku ligowego, a tabela Premier League zaczyna nabierać konkretnych kształtów. Silne drużyny piastują w niej wysokie miejsce i walczą o mistrzostwo i awans do Ligi Mistrzów, średnie o możliwie jak najwyższe lokaty, a te trochę słabsze o utrzymanie. Mimo że jest jeszcze dużo czasu do ostatniej kolejki, już dziś powoli rysują nam się portrety potencjalnych spadkowiczów.
W tym zestawieniu znalazło się pięć drużyn, które — moim zdaniem — mają największe szanse na pożegnanie się w tym sezonie z angielską ekstraklasą. Są tu nie tylko wszyscy tegoroczni beniaminkowie, ale również dwójka ubiegłorocznych. Powiedzenie „drugi sezon dla beniaminka jest zawsze najtrudniejszy” sprawdza się tutaj doskonale.

Na pierwszy ogień trafia Leicester City, zwycięzca ubiegłorocznej edycji Championship. Pierwszoplanową postacią zespołu jest z pewnością Leonardo Ulloa. Argentyńczyk strzelił w tym sezonie sześć goli i zanotował dwie asysty w siedemnastu meczach ligowych, brał więc udział przy ponad połowie bramek strzelonych w tym sezonie przez drużynę „Lisów”. Piętnaście zdobytych goli i dwadzieścia dziewięć straconych to nie bilans, którym można się chwalić. Gra Leicester nie rzuca na kolana, co przekłada się na beznadziejne wyniki. Poniosło ono najwięcej porażek w lidze (11!), czterokrotnie remisowało i wygrało zaledwie dwa mecze. Wygląda na to, że gracze ci są zbyt dobrzy na grę w Championship, ale zbyt słabi na standardy Premier League. Zajmują ostatnie miejsce w ekstraklasie i są murowanymi kandydatami do spadku. Z pewnością się z nią pożegnają, jeżeli nie zmienią czegoś w swojej grze.

Obecność Hull City w strefie spadkowej jest dla wielu sporym zaskoczeniem. Finaliści Pucharu Anglii z ubiegłego sezonu zupełnie nie przypominają drużyny, która była bliska sensacyjnego zwycięstwa nad Arsenalem. Zawodnicy sprawiają wrażenie ludzi, którzy zostali złapani na ulicy i zmuszeni do gry w jednym zespole aniżeli profesjonalnej drużyny piłkarskiej. Dwa zwycięstwa, siedem remisów, osiem porażek i dziewiętnaste miejsce w lidze. „The Tigers” gubią punkty na prawo i lewo, a Steve Bruce nie potrafi znaleźć lekarstwa na problemy swojego zespołu. Najskuteczniejszymi strzelcami klubu z hrabstwa Yorkshire są Nikica Jelavić i Mohamed Diame, którzy mają na swoich kontach po cztery gole. Dokonali tego odpowiednio w trzynastu i dziesięciu spotkaniach. Ogólny bilans bramkowy drużyny to piętnaście do dwudziestu czterech, z czego większość straconych goli padła po błędach indywidualnych bądź komunikacyjnych między obrońcami. Moim zdaniem Hull ma największe szanse na utrzymanie się w lidze, pod warunkiem, że piłkarze przypomną sobie, jak grać jako drużyna. Klub ma wystarczająco jakościowych graczy, by podjąć walkę nawet o środek tabeli. Zmiana trenera również może okazać się pomocna.














