Do rozpoczęcia turnieju olimpijskiego coraz mniej czasu. Żeby umilić wam oczekiwanie i ułatwić późniejsze oglądanie, przygotowaliśmy listę zawodników, których warto podczas turnieju obserwować szczególnie uważnie.
Pape Moussa Konate (Senegal)
Słyszeliście kiedyś o tym dżentelmenie? Nie? Nic dziwnego, mało kto o nim słyszał, ale to dobrze, bo właśnie tacy zawodnicy najlepiej nadają się na odkrycia. Pape parę miesięcy temu skończył 19 lat, jest napastnikiem i w piłkę gra w Maccabi Tel Awiw. Młody zawodnik karierę rozpoczynał w ekipie ASC Toure Kunda Mbour. To właśnie tam wypatrzyli go szperacze izraelskiego potentata, zaprosili na miesięczny okres próbny, a później zaproponowali zawodowy kontrakt. Konate się nie wahał. Jego agent przy podpisywaniu kontraktu zachwalał pod niebiosa umiejętności swojego klienta. – Pape najpierw pomógł Toure Kunda awansować do pierwszej ligi, a później wydatnie przyczynił się do wygrania krajowego pucharu. Chłopak jest też kluczowym elementem senegalskiej reprezentacji olimpijskiej – mówił pan Mboup. Faktycznie, młodszy od większości kolegów o cztery lata Konate bardzo szybko wywalczył miejsce w składzie kadry przygotowującej się do grania na igrzyskach. W dwóch niedawno rozegranych sparingach dwa razy trafiał do siatki. Poza tym zdążył już zadebiutować oraz strzelić gola w dorosłej kadrze „Lwów Terangi”. O tym, jak wielkim talentem dysponuje snajper, dobrze świadczy fakt, że w swoim debiucie w europejskich pucharach zdobył gola i zaliczył asystę, praktycznie w pojedynkę wygrywając swojej ekipie mecz. Konate, podpisując kontrakt z Maccabi, postąpił bardzo mądrze. Umowa obowiązuje jeszcze tylko przez rok, więc w wypadku dobrego/bardzo dobrego występu podczas igrzysk potencjalnie zainteresowany klub będzie mógł zgarnąć utalentowanego nastolatka za śmiesznie niską sumę.
Zakaria Labyad (Maroko)
Zakaria Labyad (fot. SkySports.com)
Labyad jest tylko o miesiąc starszy od Pape Konate, ale z pewnością wielokrotnie bardziej popularny. Marokańczyk piłkarskiego rzemiosła uczył się w Holandii, w piłkarskiej akademii PSV. Miał siedemnaście lat, gdy debiutował w pierwszej drużynie. Od tego czasu zdążył rozegrać 45 meczów i strzelić osiem goli. Obecnie Zakaria jest już formalnie zawodnikiem lizbońskiego Sportingu. Portugalczycy skorzystali z tego, że młodzianowi kończył się kontrakt, i przekonali go do przenosin na Półwysep Iberyjski. Z samym transferem było sporo zamieszania, w pewnym momencie wydawało się nawet, że Labyad zostanie jednak w Holandii. Ostatecznie wszystko poszło po myśli pomocnika i umowę podpisano. Stylem gry nastolatek przypomina klasycznych wychowanych w Eredivisie skrzydłowych. Jest piekielnie szybki i zwrotny. Potrafi bez trudu mijać rywali nie tylko dryblingiem, ale też gwałtownym zrywem. Problemem Zakarii jest na razie dość mizerna masa mięśniowa, która sprawia, że pojedynki siłowe z rywalem zazwyczaj kończą się dla niego kontaktem z murawą. Wielką zaletą młodziana jest za to to, że bliżej mu do Marca Overmarsa niż Arjena Robbena. Chłopak gra dla drużyny, nie dla siebie. Kilka miesięcy temu Marokańczykowi poświęciliśmy tekst z cyklu „O nich będzie głośno”. Znajdziecie go .
Po dwóch zawodnikach ofensywnych czas na defensora. Tak się składa, że najmłodszy Meksykanin udający się na igrzyska jest tym, który może nas zachwycić najbardziej. Diego za dwa miesiące skończy 20 lat, jest środkowym obrońcą i zawodnikiem Club America. Wśród zazwyczaj mizernie zbudowanych kolegów Reyes wyróżnia się 190 centymetrami wzrostu i posturą, jakiej nie powstydziliby czołowi stoperzy globu. Mocarny zawodnik w barwach „Las Aguilas” zadebiutował dwa lata temu i niemal z miejsca stał się filarem obrony meksykańskiego giganta. Od ponad roku Diego regularnie gra w reprezentacjach Meksyku. Tak, w reprezentacjach. Zawodnik ostatnio miał okazję występować w kadrach U-20, U-21 i U-23, a także w kadrze dorosłej. Wiadomo – mocny fizycznie i dobry taktycznie środkowy defensor to prawdziwy skarb. Nic dziwnego, że już teraz czołowe europejskie kluby ślą zapytania w sprawie Reyesa. Niedawno bardzo zainteresowany jego usługami był Manchester United. „Czerwone Diabły”, podobnie jak Valencia i Atletico, wysłały do Meksyku skautów, których jedynym zadaniem jest obserwacja stopera. Podobno hiszpańskie kluby są zdeterminowane, by „Yeyito” ściągnąć do siebie już teraz. Cena jest sprawą drugorzędną, gdy w grę wchodzi taki talent.
Oscar dos Santos (Brazylia)
O Brazylijczyku jest ostatnio bardzo głośno za sprawą trwającej sagi transferowej z udziałem jego oraz londyńskiej Chelsea. Anglicy kuszą Oscara, a Oscar udaje, że nie przejmuje się zalotami, ale w międzyczasie przechodzi testy medyczne. Przenosiny są niemal pewne, do ustalenia pozostaje już tylko termin. Pomocnik ma kosztować nowego pracodawcę 25 milionów funtów. Bardzo dużo jak na 20-letniego zawodnika przyjeżdżającego do Europy z drugiego końca świata. Presja wyników i dobrej gry będzie więc spora. Wydaje się, że sprawę Brazylijczykowi ułatwiłby dobry występ na igrzyskach. Wtedy zniknęłaby łatka niepewnego transferu. A szanse na dobry występ są bardzo duże, jeśli weźmiemy pod uwagę grę zawodnika w Internacionalu. W rozgrywkach ligowych Oscar jest nie do zdarcia, nie do zastąpienia. Fani „Colorado” już teraz płaczą na samą myśl o tym, że ich ulubieńca może już za kilka tygodni zabraknąć. Oscar jest ofensywnym pomocnikiem, ale eksperci przekonują, że przy odrobinie wysiłku można z niego ulepić zawodnika zdolnego do gry na każdej pozycji drugiej linii. Obserwować na igrzyskach na pewno go warto, szanse na to, że zawali i nie sprosta wyzwaniu, są minimalne. Szanse na to, że zabłyśnie – całkiem spore.
Chris Wood (Nowa Zelandia)
Andy Najar (fot. torosdefutbol.es)
21-letni napastnik od kilku lat z lepszymi lub gorszymi wynikami występuje na Wyspach. Do Anglii przeniósł się, by grać dla West Bromwich Albion, ale klub na razie nad wyraz często go wypożycza. Niepokojące jest to, że zawodnik za każdym razem trafia do klubu zaczynającego się na literkę B – Barnsley, Brighton & Hove, Birmingham i Bristol. Łącznie w barwach tych pięciu zespołów Wood zaliczył 99 występów, strzelając przy okazji 21 goli. Statystyki całkiem przyzwoite, prawda? Na igrzyska Chris pojedzie ze statusem gwiazdy. W dorosłej kadrze Nowozelandczyków snajper rozegrał już 24 mecze, brał udział w mundialu w RPA. Nic więc dziwnego, że właśnie na niego najbardziej liczą rodacy. Jeśli przybysze z drugiego końca świata mają coś w Londynie ugrać, potrzebują goli, a żeby były gole, potrzebny jest dobry napastnik. Czy Wood nim jest? Nie można tego wykluczyć. Grupa z Brazylią, Białorusią i Egiptem daje sporą szansę na awans, szkoda byłoby zmarnować tak wielką okazję do pokazania się światu. Mecz z młodymi Brazylijczykami to znacznie większe wydarzenie niż wszystkie – rozgrywane z kadrami małych oceanicznych wysepek – spotkania eliminacyjne do mundialu razem wzięte.
Andy Najar (Honduras)
Rzadko zdarza się, by młodzi zawodnicy na co dzień występujący w amerykańskiej MLS byli znani szerszemu gronu kibiców. Andy Najar jest pozytywnym wyjątkiem. 19-letni Honduranin zdążył już zdobyć sławę wielkiego talentu. Przebojowy skrzydłowy w barwach D.C. United gra od dwóch lat, wcześniej miał okazję występować również w akademii klubu z Waszyngtonu. Andy do Stanów przybył w wieku 13 lat, dlatego z czasem uzyskał prawo do gry w drużynie narodowej USA, jednak taka opcja tak naprawdę nigdy nie wchodziła w grę. Chłopak był zbyt mocno związany z ojczyzną. – Od początku na pierwszym miejscu był Honduras. Ta decyzja jest podyktowana tym, co czuję. To decyzja płynąca z serca – zapewnił zawodnik. Dla Najara, który miał już okazję zadebiutować w dorosłej kadrze, teraz liczą się tylko igrzyska. Możliwość występu na nich jest dla gracza D.C. United wielkim wyróżnieniem i nagrodą za lata ciężkiej pracy, dlatego mamy prawo spodziewać się, że na brytyjskich boiskach da z siebie wszystko. A potem może jakiś transfer? W zeszłym roku 18-letniego wtedy zawodnika przez tydzień testował Tottenham. Wtedy nic z tego nie wyszło, ale niewykluczone, że po dobrym turnieju olimpijskim sytuacja się zmieni. Talentu Najarowi nikt przy zdrowych zmysłach nie może odmówić.
Ricardo Rodriguez (Szwajcaria)
Obrońca Wolfsburga w ostatnim czasie wyrobił sobie całkiem solidną markę w Bundeslidze. Może nie osiągnął jeszcze poziomu najlepszych defensorów ligi, ale ciągłe, bardzo wyraźne postępy sprawiły, że przestał być anonimem. Szwajcarzy bardzo się cieszą, że 20-latek pojedzie na igrzyska, bo oznacza to, że niezbyt pewne tyły ich reprezentacji będą troszkę solidniejsze. Ricardo jest wychowankiem FC Zurich, w którego barwach zadebiutował w wieku zaledwie 17 lat. W Niemczech debiut zaliczył dopiero w tym roku, ale był to debiut imponujący. Od stycznia Rodriguez zagrał już we wszystkich meczach „Wilków” i nic nie wskazuje na to, by w najbliższej przyszłości miał stracić miejsce w wyjściowej jedenastce. Już teraz młody zawodnik jest podstawowym graczem dorosłej kadry swojego kraju. Biorąc pod uwagę jego pozycję, można w ciemno zakładać, że za trzy, cztery lata chłopak będzie dwa razy lepszy niż teraz. A to już naprawdę będzie światowy poziom. Ciekawostka: jak przystało na prawdziwego Szwajcara, Ricardo jest synem Hiszpana i Chilijki.
Do rozpoczęcia turnieju olimpijskiego coraz mniej czasu. Żeby umilić wam oczekiwanie i ułatwić późniejsze oglądanie, przygotowaliśmy listę zawodników, których warto podczas turnieju obserwować szczególnie uważnie.
Pape Moussa Konate (Senegal)
Słyszeliście kiedyś o tym dżentelmenie? Nie? Nic dziwnego, mało kto o nim słyszał, ale to dobrze, bo właśnie tacy zawodnicy najlepiej nadają się na odkrycia. Pape parę miesięcy temu skończył 19 lat, jest napastnikiem i w piłkę gra w Maccabi Tel Awiw. Młody zawodnik karierę rozpoczynał w ekipie ASC Toure Kunda Mbour. To właśnie tam wypatrzyli go szperacze izraelskiego potentata, zaprosili na miesięczny okres próbny, a później zaproponowali zawodowy kontrakt. Konate się nie wahał. Jego agent przy podpisywaniu kontraktu zachwalał pod niebiosa umiejętności swojego klienta. – Pape najpierw pomógł Toure Kunda awansować do pierwszej ligi, a później wydatnie przyczynił się do wygrania krajowego pucharu. Chłopak jest też kluczowym elementem senegalskiej reprezentacji olimpijskiej – mówił pan Mboup. Faktycznie, młodszy od większości kolegów o cztery lata Konate bardzo szybko wywalczył miejsce w składzie kadry przygotowującej się do grania na igrzyskach. W dwóch niedawno rozegranych sparingach dwa razy trafiał do siatki. Poza tym zdążył już zadebiutować oraz strzelić gola w dorosłej kadrze „Lwów Terangi”. O tym, jak wielkim talentem dysponuje snajper, dobrze świadczy fakt, że w swoim debiucie w europejskich pucharach zdobył gola i zaliczył asystę, praktycznie w pojedynkę wygrywając swojej ekipie mecz. Konate, podpisując kontrakt z Maccabi, postąpił bardzo mądrze. Umowa obowiązuje jeszcze tylko przez rok, więc w wypadku dobrego/bardzo dobrego występu podczas igrzysk potencjalnie zainteresowany klub będzie mógł zgarnąć utalentowanego nastolatka za śmiesznie niską sumę.
Zakaria Labyad (Maroko)
Zakaria Labyad (fot. SkySports.com)
Labyad jest tylko o miesiąc starszy od Pape Konate, ale z pewnością wielokrotnie bardziej popularny. Marokańczyk piłkarskiego rzemiosła uczył się w Holandii, w piłkarskiej akademii PSV. Miał siedemnaście lat, gdy debiutował w pierwszej drużynie. Od tego czasu zdążył rozegrać 45 meczów i strzelić osiem goli. Obecnie Zakaria jest już formalnie zawodnikiem lizbońskiego Sportingu. Portugalczycy skorzystali z tego, że młodzianowi kończył się kontrakt, i przekonali go do przenosin na Półwysep Iberyjski. Z samym transferem było sporo zamieszania, w pewnym momencie wydawało się nawet, że Labyad zostanie jednak w Holandii. Ostatecznie wszystko poszło po myśli pomocnika i umowę podpisano. Stylem gry nastolatek przypomina klasycznych wychowanych w Eredivisie skrzydłowych. Jest piekielnie szybki i zwrotny. Potrafi bez trudu mijać rywali nie tylko dryblingiem, ale też gwałtownym zrywem. Problemem Zakarii jest na razie dość mizerna masa mięśniowa, która sprawia, że pojedynki siłowe z rywalem zazwyczaj kończą się dla niego kontaktem z murawą. Wielką zaletą młodziana jest za to to, że bliżej mu do Marca Overmarsa niż Arjena Robbena. Chłopak gra dla drużyny, nie dla siebie. Kilka miesięcy temu Marokańczykowi poświęciliśmy tekst z cyklu „O nich będzie głośno”. Znajdziecie go .
tutaj
Diego Reyes (Meksyk)
Po dwóch zawodnikach ofensywnych czas na defensora. Tak się składa, że najmłodszy Meksykanin udający się na igrzyska jest tym, który może nas zachwycić najbardziej. Diego za dwa miesiące skończy 20 lat, jest środkowym obrońcą i zawodnikiem Club America. Wśród zazwyczaj mizernie zbudowanych kolegów Reyes wyróżnia się 190 centymetrami wzrostu i posturą, jakiej nie powstydziliby czołowi stoperzy globu. Mocarny zawodnik w barwach „Las Aguilas” zadebiutował dwa lata temu i niemal z miejsca stał się filarem obrony meksykańskiego giganta. Od ponad roku Diego regularnie gra w reprezentacjach Meksyku. Tak, w reprezentacjach. Zawodnik ostatnio miał okazję występować w kadrach U-20, U-21 i U-23, a także w kadrze dorosłej. Wiadomo – mocny fizycznie i dobry taktycznie środkowy defensor to prawdziwy skarb. Nic dziwnego, że już teraz czołowe europejskie kluby ślą zapytania w sprawie Reyesa. Niedawno bardzo zainteresowany jego usługami był Manchester United. „Czerwone Diabły”, podobnie jak Valencia i Atletico, wysłały do Meksyku skautów, których jedynym zadaniem jest obserwacja stopera. Podobno hiszpańskie kluby są zdeterminowane, by „Yeyito” ściągnąć do siebie już teraz. Cena jest sprawą drugorzędną, gdy w grę wchodzi taki talent.
Oscar dos Santos (Brazylia)
O Brazylijczyku jest ostatnio bardzo głośno za sprawą trwającej sagi transferowej z udziałem jego oraz londyńskiej Chelsea. Anglicy kuszą Oscara, a Oscar udaje, że nie przejmuje się zalotami, ale w międzyczasie przechodzi testy medyczne. Przenosiny są niemal pewne, do ustalenia pozostaje już tylko termin. Pomocnik ma kosztować nowego pracodawcę 25 milionów funtów. Bardzo dużo jak na 20-letniego zawodnika przyjeżdżającego do Europy z drugiego końca świata. Presja wyników i dobrej gry będzie więc spora. Wydaje się, że sprawę Brazylijczykowi ułatwiłby dobry występ na igrzyskach. Wtedy zniknęłaby łatka niepewnego transferu. A szanse na dobry występ są bardzo duże, jeśli weźmiemy pod uwagę grę zawodnika w Internacionalu. W rozgrywkach ligowych Oscar jest nie do zdarcia, nie do zastąpienia. Fani „Colorado” już teraz płaczą na samą myśl o tym, że ich ulubieńca może już za kilka tygodni zabraknąć. Oscar jest ofensywnym pomocnikiem, ale eksperci przekonują, że przy odrobinie wysiłku można z niego ulepić zawodnika zdolnego do gry na każdej pozycji drugiej linii. Obserwować na igrzyskach na pewno go warto, szanse na to, że zawali i nie sprosta wyzwaniu, są minimalne. Szanse na to, że zabłyśnie – całkiem spore.
Chris Wood (Nowa Zelandia)
Andy Najar (fot. torosdefutbol.es)
21-letni napastnik od kilku lat z lepszymi lub gorszymi wynikami występuje na Wyspach. Do Anglii przeniósł się, by grać dla West Bromwich Albion, ale klub na razie nad wyraz często go wypożycza. Niepokojące jest to, że zawodnik za każdym razem trafia do klubu zaczynającego się na literkę B – Barnsley, Brighton & Hove, Birmingham i Bristol. Łącznie w barwach tych pięciu zespołów Wood zaliczył 99 występów, strzelając przy okazji 21 goli. Statystyki całkiem przyzwoite, prawda? Na igrzyska Chris pojedzie ze statusem gwiazdy. W dorosłej kadrze Nowozelandczyków snajper rozegrał już 24 mecze, brał udział w mundialu w RPA. Nic więc dziwnego, że właśnie na niego najbardziej liczą rodacy. Jeśli przybysze z drugiego końca świata mają coś w Londynie ugrać, potrzebują goli, a żeby były gole, potrzebny jest dobry napastnik. Czy Wood nim jest? Nie można tego wykluczyć. Grupa z Brazylią, Białorusią i Egiptem daje sporą szansę na awans, szkoda byłoby zmarnować tak wielką okazję do pokazania się światu. Mecz z młodymi Brazylijczykami to znacznie większe wydarzenie niż wszystkie – rozgrywane z kadrami małych oceanicznych wysepek – spotkania eliminacyjne do mundialu razem wzięte.
Andy Najar (Honduras)
Rzadko zdarza się, by młodzi zawodnicy na co dzień występujący w amerykańskiej MLS byli znani szerszemu gronu kibiców. Andy Najar jest pozytywnym wyjątkiem. 19-letni Honduranin zdążył już zdobyć sławę wielkiego talentu. Przebojowy skrzydłowy w barwach D.C. United gra od dwóch lat, wcześniej miał okazję występować również w akademii klubu z Waszyngtonu. Andy do Stanów przybył w wieku 13 lat, dlatego z czasem uzyskał prawo do gry w drużynie narodowej USA, jednak taka opcja tak naprawdę nigdy nie wchodziła w grę. Chłopak był zbyt mocno związany z ojczyzną. – Od początku na pierwszym miejscu był Honduras. Ta decyzja jest podyktowana tym, co czuję. To decyzja płynąca z serca – zapewnił zawodnik. Dla Najara, który miał już okazję zadebiutować w dorosłej kadrze, teraz liczą się tylko igrzyska. Możliwość występu na nich jest dla gracza D.C. United wielkim wyróżnieniem i nagrodą za lata ciężkiej pracy, dlatego mamy prawo spodziewać się, że na brytyjskich boiskach da z siebie wszystko. A potem może jakiś transfer? W zeszłym roku 18-letniego wtedy zawodnika przez tydzień testował Tottenham. Wtedy nic z tego nie wyszło, ale niewykluczone, że po dobrym turnieju olimpijskim sytuacja się zmieni. Talentu Najarowi nikt przy zdrowych zmysłach nie może odmówić.
Ricardo Rodriguez (Szwajcaria)
Obrońca Wolfsburga w ostatnim czasie wyrobił sobie całkiem solidną markę w Bundeslidze. Może nie osiągnął jeszcze poziomu najlepszych defensorów ligi, ale ciągłe, bardzo wyraźne postępy sprawiły, że przestał być anonimem. Szwajcarzy bardzo się cieszą, że 20-latek pojedzie na igrzyska, bo oznacza to, że niezbyt pewne tyły ich reprezentacji będą troszkę solidniejsze. Ricardo jest wychowankiem FC Zurich, w którego barwach zadebiutował w wieku zaledwie 17 lat. W Niemczech debiut zaliczył dopiero w tym roku, ale był to debiut imponujący. Od stycznia Rodriguez zagrał już we wszystkich meczach „Wilków” i nic nie wskazuje na to, by w najbliższej przyszłości miał stracić miejsce w wyjściowej jedenastce. Już teraz młody zawodnik jest podstawowym graczem dorosłej kadry swojego kraju. Biorąc pod uwagę jego pozycję, można w ciemno zakładać, że za trzy, cztery lata chłopak będzie dwa razy lepszy niż teraz. A to już naprawdę będzie światowy poziom. Ciekawostka: jak przystało na prawdziwego Szwajcara, Ricardo jest synem Hiszpana i Chilijki.
Komentarze8
~
~Brazilyjczyk
My się wydaje , ze jeszcze Neymar powinien być ale
dobra . Według mnie najwięcej pokażą Oscar ,
Zakaria i Pape
~O
~do oscara
ty ślepoto taki głupi jestes neymar jest tu
cioteczko
~
~kofinho
gdzie ty masz neymara?
H
Hambek
Ciekawy tekst, a większość typów bardzo trafna.
Chyba z tej 5 najmniejsze szansy na zostanie gwiazdą
turnieju w Londynie ma Chris Wood.
Nie trzeba być wielkim ekspertem, żeby oznajmić,
że Nowa Zelandia ma małe szanse na zaistnienie na
takiej imprezie. A ta ich grupa z Brazylią, itd.
wcale nie jest taka łatwa. I chociaż życzę im jak
najlepiej to myślę, że przed Wood’em i jego
kolegami bardzo wymagający sprawdzian.
Moje typy na potencjalne odkrycia turnieju:
Fabian Frei, Admir Mehmedi i Pajtim Kasami
(Szwajcaria), Marco Fabian (Meksyk), Rafael Cabral i
Danilo (Brazylia), Joe Allen (WB).
~
~Biker
Mam nadzieje ze Konate przyczyni sie do sukcesow
Senegalu na igrzyskach w Londynie. Sa ku temu
przeslanki , bo jest czolowa postacia swojej druzyny
, gral w seniorskiej. W ostatnich sparingach mlode ,
Lwy Terangi , pokonaly Hiszpanie 2-0 i Szwajcarow
1-0. 26go wieczorem mocny test umiejetnosci –
pierwszy mecz na i.o. z Anglikami.
~
~bartek135771
ten co się nazwał „do oscara” sam jest
ślepy.neymar mu się pomylił z najarem.pozatym
neymar to brazylijczyk a nie jakiś koleś z
hondurasu
~
~Szakal96
Moim zdaniem odkryciami i gwiazdami IO moga by Neymar
, Ganso , Oscar i Lucas Moura to chyba są
najpoważniejsi kandydaci bo to świetni
brazylijczycy :)
~
~czarny
Neymar Ganso i Lucas to już są gwiazdy znane w
europie;)