W pierwszym, z mam nadzieję długiej serii, moich tekstów dla iGol.pl chciałbym poruszyć temat, który mi jako kibicowi FC Porto, jest szczególnie bliski. Chodzi o udział podmiotów trzecich w transferach piłkarskich, czyli system którego Porto jest niewątpliwym beneficjentem.
Aby zrozumieć istotę i specyfikę budżetów piłkarskich oraz sposób ich gospodarowania, musicie sobie wyobrazić, że odpowiadacie za finanse dużej korporacji rywalizującej na wolnym rynku, czyli musicie odpowiednio gospodarować kapitałem który posiadacie, aby pozostać w grze i być w stanie konkurować z rywalami z branży. Jeśli tego nie zrobicie i przestaniecie brać rachunek ekonomiczny pod uwagę, to szybko wypadniecie z gry, przez stagnację i dominację konkurencji, a mówiąc już konkretnie, apropo piłki nożnej, zostaniecie w tyle za lokalnymi czy też krajowymi klubami z którymi po prostu przestaniecie wygrywać, nie tyle w bezpośrednich starciach, co w walce o tytuły. To główny powód dla którego Portugalskie kluby używają TPO, dla nich jest to okazja, dzięki której są w stanie konkurować nie tyle na krajowym podwórku, co w skali europejskiej, jak Benfica, Porto, Sporting Lizbona, czy jeszcze przed chwilą Sporting Braga, grający w 2011 roku w finale Ligi Europejskiej z Porto właśnie. Siłą rzeczy, jeśli kluby na tym zyskują, to na plus muszą wychodzić także agenci piłkarscy; najlepszym tego przykładem jest znany wielu fanom piłki, Jorge Mendes.
Zaczynając od małej transakcji, jaką był transfer Nuno(obecnie trenera Valencii) z Porto do hiszpańskiego Deportivo La Coruna, Mendes szybko wykorzystał portugalskie prawo, które bardzo sprzyja brazylijskim piłkarzom i chroni ich. Fakt, że prawo w kraju położonym na półwyspie Iberyjskim jest jedynym w Europie, gdzie Brazylijczycy są traktowani w ten sam sposób co gracze mający obywatelstwa krajów Unii Europejskiej, sprawia, że w zasadzie nie ma żadnych ograniczeń, ani barier w transferach między tymi dwoma krajami. To sprawia, że agenci którzy szybko nabiorą odpowiednich znajomości i obycia na tym specyficznym obszarze, wkrótce zyskują spore profity w postaci sprzedaży swoich najlepszych klientów, do czołowych klubów europejskich. Ale poza agentami, są też inne podmioty pomagające/ biorące udział/ zarabiające na transferach, które muszą wpierw zainwestować pieniądze w oczekiwaniu na późniejszy zysk, bo wiele klubów Portugalskich tych pieniędzy nie ma, nie stać je na transfery, dlatego muszą się uzależniać od tego typu schematu działania.
Kto zatem wykłada pieniądze? Czasem są to fundusze należące do banków, jak były fundusz Benfica Star Fund(do którego należały karty takich zawodników jak David Luiz, Angel Di Maria czy Fabio Coentrao), a czasem grupy inwestycyjne jak Doyen Sports(kooperujący min. z Valencią, Porto czy Atletico Madryt) będący spółką córką całej grupy Doyen. Jeśli ma się już gwarancję inwestycji, od którejś z wymienionych instytucji, to można przejść do szukania agencji, bądź pojedyńczego agenta, który pomoże ściągnąć piłkarza którego mamy na oku, lub sam takiego wskaże. Gestifute(agencja sportowa należąca do Jorge Mendesa, wszyscy piłkarze należący do tego „super agenta”, należą formalnie do jego agencji) jest przykładowo, bardzo częstym wyborem w tym kontekście, bo jest wyborem uzasadnionym – ma wpływy, kontakty, znaną osobowość stojącą na czele i zarządzającą grupą i większość z jej inwestycji wychodzi na plus.











