W pierwszym pojedynku najciekawszej rywalizacji w europejskich barażach do przyszłorocznego mundialu Portugalia pokonała u siebie reprezentację Szwedów 1:0. Strzelcem bezcennej bramki okazał się Cristiano Ronaldo, który do momentu jej zdobycia nie spisywał się najlepiej. Sprawa awansu nie jest jeszcze przesądzona, a więc wtorkowy rewanż zapowiada się niezwykle emocjonująco.
Pierwsze minuty spotkania należały do gospodarzy, którzy byli niezwykle aktywni na bokach. Po jednej oskrzydlającej akcji wyśmienitą szansę na strzelenie bramki miałby Meireles. Szarżujący na flance Moutinho zachował się jednak zbyt samolubnie. Gdy minął już Isakssona, wolał niecelnie uderzyć na bramkę, niż podać do lepiej ustawionego kolegi. W odpowiedzi w podobnej sytuacji dogrania w pole karne doczekał się Elmander. Skrzydłowy z trudem dosięgnął do piłki wślizgiem, przez co strzał nie znalazł drogi do siatki.

W następnym fragmencie gry zobaczyliśmy sporo ostrej walki w środku pola. Portugalczycy nie zwalniali tempa, lecz nie potrafili stworzyć sobie klarownej okazji. W 20. minucie dość niespodziewanie to goście byli bliscy objęcia prowadzenia. Inteligentnie przepuszczone przez Ibrahimovicia zagranie ze skrzydła groźnym uderzeniem zza pola karnego zakończył Larsson. Na posterunku znajdował się jednak Patricio, który czujnie interweniował. Chwilę później futbolówkę pół metra obok bramki posłał Källström po rzucie wolnym. W rewanżu gospodarze znów atakowali skrzydłami. Większość centr była niedokładana i nieprzemyślana, co wyraźnie irytowało Ronaldo.
Na pochwałę zasługiwała szczelna defensywa Skandynawów. Drugi gwiazdor tej rywalizacji – Ibrahimović – był raczej niewidoczny, co wynikało głównie z taktyki trenera Hamrena. Szwedzi skupili się przede wszystkim na obronie, licząc na stałe fragmenty gry. Wiele o bezradności Portugalczyków mówiła statystyka fauli po pół godzinie gry. Popełnili ich siedemnaście, rywale tylko osiem. Mimo nieskuteczności gospodarzy zaskakiwać mogły nieśmiałe gwizdy, które zaczęły się pojawiać na stadionie w Lizbonie po kolejnych niecelnych strzałach. Nie uniknął ich także Ronaldo, który w końcówce pierwszej połowy zaliczył kilka nieudanych dryblingów.
Druga połowa rozpoczęła się od wymiany uprzejmości między „Ibrą” a Pepe. Szwed, pamiętając uderzenie łokciem z pierwszej części, zrewanżował się stoperowi niewybrednym kopniakiem. Po chwili Portugalczycy zmarnowali najlepszą w tym spotkaniu sytuację do strzelenia bramki. Po dośrodkowaniu w pole karne Postiga uprzedził Isakssona i z kilku metrów nie zdołał wpakować piłki do siatki, gdyż sprzed linii bramkowej wyekspediował ją Lustig. Pechowo futbolówka trafiła jednak do Ronaldo, który w dogodnej sytuacji znów nie trafił w światło bramki.










