FC Porto zremisowało na własnym obiekcie z Benfiką Lizbona 2:2. Dzięki temu rywalizacja o mistrzostwo Portugalii stanie się jeszcze ciekawsza.
Z pewnością dzisiejszy wieczór przyciągnął przed telewizory miliony kibiców. Na Estadio do Dragao mistrz Portugalii, FC Porto, podejmował Benfikę Lizbona, zespół, który dzięki licznym, trafionym transferom typowany jest na głównego rywala Porto w walce o obronę tytułu. Zwycięstwo w tym pojedynku zagwarantuje danemu zespołowi psychiczną przewagę, która w przyszłości może zaprocentować końcowym triumfem.

Pierwsze 20 minut spotkania obfitowało w ataki przeprowadzane przez piłkarzy obu zespołów. Zarówno gospodarze, jak i goście starali się szybko zdobyć bramkę, by później spokojnie kontrolować przebieg spotkania. W 27. minucie idealną szansę na pokonanie Moraesa zmarnował Fucile. Pięć minut później bardzo ładnym strzałem zza pola karnego popisał się Javi Garcia, niestety zabrakło precyzji i kibice zgromadzeni na Estadio do Dragao w dalszym ciągu musieli czekać na bramki.
W 37. minucie dośrodkowanie z rzutu wolnego wykorzystał Kleber, który strzałem głową pokonał golkipera gości. Jak się okazało, była to jedyna bramka, jaką kibice zobaczyli w pierwszej części spotkania.
Po zmianie stron do odrabiania strat ruszyli podopieczni Jorge Jesusa. W 47. minucie błąd defensywy FC Porto wykorzystują napastnicy Nolito i Cardozo, a Paragwajczyk pewnym strzałem pokonuje Heltona. Utrata bramki wyraźnie zdenerwowała gospodarzy, którzy nie zamierzali dzielić się punktami. Wystarczyły trzy minuty, a znów na prowadzeniu byli zawodnicy Porto. W 50. minucie dośrodkowanie po faulu Emersona wykorzystał Otamendi, który nie dał najmniejszych szans bramkarzowi rywala.

Minuty mijały, a Benfica mimo licznych prób nie potrafiła doprowadzić do wyrównania. Bezsilność podopiecznych Jorge Jesusa doprowadziła do zaostrzenia się gry. W 72. minucie brzydki faul na Kleberze popełnił Maxi Perreira, jednak sędzia uznał, że ostrzeżenie wystarczy. Gdy wydawało się, że FC Porto zdobędzie trzy punkty, rozluźnienie zapanowało w szeregach defensywnych mistrza Portugalii.
Niepewność w interwencji obrońców FC Porto wykorzystali zawodnicy Benfiki, a Nicolas Gaitan doprowadził do wyrównania. Była to ostatnia bramka piątkowego wieczoru.
Obie drużyny muszą podzielić się punktami, dzięki czemu walka o mistrzostwo trwać będzie nadal. Kilkadziesiąt tysięcy kibiców zgromadzonych w Porto z pewnością może być zadowolonych z przebiegu tego spotkania.











