Nie tylko Polska zagrała towarzysko spośród gospodarzy Euro 2012. Potyczkę kontrolną zanotował także nasz wschodni sąsiad, Ukraina. Podopieczni Ołeha Błochina mimo dobrej gry nie zdołali pokonać Szwedów. Spotkanie to zakończyło się zwycięstwem zespołu ze Skandynawii 1:0.
Od pierwszych minut nieco więcej aktywności i chęci do gry wykazywali goście. Po 180 sekundach gry w polu karnym Andrija Dzikania zrobiło się niebezpiecznie za sprawą Johana Elmandera. Tego jednak powstrzymał Ołeksij Haj. Szwedzi wywalczyli rzut rożny, po którym sytuację wyjaśnił Marko Dević. Przyjezdni, wyraźnie zachęceni powodzeniem w początkowych minutach, zaczęli częściej zagrażać ukraińskiej bramce. Miejscowi odpowiadali nielicznymi akcjami. W 12. minucie Haj długim podaniem uruchomił Devicia, któremu skuteczne zagranie uniemożliwili defensorzy. 60 sekund później wykazać musiał się Dzikań, broniąc strzał Elmandera.

Drugi kwadrans od znalezienia się w dogodnej sytuacji rozpoczął Dević. Sędzia jednak podniósł chorągiewkę, odgwizdując pozycję spaloną. Dwa razy Ukraińcy szukali na przodzie Andrija Szewczenki. W obu przypadkach futbolówka została podana zbyt mocno, by kapitan naszych wschodnich sąsiadów do niej zdążył. W 26. minucie Szwedzi zostali osłabieni, za kontuzjowanego Emira Bajramiego wszedł Christian Wilhelmsson. Zaraz po tym Dević wywalczył rzut wolny w niebezpiecznej odległości od bramki. Przymierzył Maksym Kałynyczenko, sprawił sporo problemów Andreasowi Isakssonowi, który sparował piłkę na rzut rożny.
W 32. minucie Ukraina ponownie miała okazję z rzutu wolnego. Tym razem szwedzkiego bramkarza pognębił Szewczenko. I tym razem golkiper PSV wykazał się znakomitym refleksem. Chwilę później równie dobrze spisał się przy strzale Devicia. W rewanżu ponownie spróbował Elmander, jednak jego uderzenie okazało się chybione. Na cztery minuty przed końcem mocne zagranie w „szesnastkę” „Trzech Koron” posłał Szewczenko. Futbolówka nie dotarła jednak do żadnego z partnerów. 60 sekund później Ukrainę uratował Dzikań. Bramkarz Spartaka świetnie spisał się w sytuacji sam na sam z Wilhelmssonem. Tuż przed przerwą gospodarze zostali osłabieni, kontuzjowanego Andrija Woronina zmienił Artiom Miłewski.
Druga połowa rozpoczęła się od akcji dwójki Szewczenko – Dević. Po zagraniu byłego gracza Milanu niewiele zabrakło, by naturalizowany Serb udanie uderzył piłkę głową. W rewanżu potężną bombę zza pola karnego posłał Gerndt. Na wysokości zadania stanął jednak Dzikań. Chwilę później bramce Isakssona zagroził Kałynyczenko. Ukrainiec starał się wypracować dobrą okazję do strzału Milewskiemu, lecz ten ostatecznie został powstrzymany. Nie był to koniec naporu gospodarzy. Świetnym uderzeniem popisał się Haj, a Isaksson po raz kolejny udowodnił, że swój fach zna nie od dziś. 60 sekund później na skrzydle w pobliżu „szesnastki” Ukrainy znalazł się Wilhelmsson. Posłana przez niego piłka padła łupem bramkarza Spartaka. Z czasem obaj trenerzy zaczęli przeprowadzać zmiany.












