Broniący się przed spadkiem piłkarze Hamburger SV, przegrywają z walczącym o miejsce premiowane grą w Lidze Mistrzów Wolfsburgiem – 1:3. Sytuacja w Hamburgu nie wygląda najlepiej.
Na tym etapie rozgrywek, każdy mecz dla HSV to walka o być, albo nie być. Broniąc się przed spadkiem, trzeba posiadać przede wszystkim odpowiednie przygotowanie psychiczne. Nie jest to proste w sytuacji, gdy podopieczni Mirko Slomki podchodzą do spotkania z sześcioma piłkarzami na ławce rezerwowych. W meczu przeciwko „Wilkom” hamburczycy musieli sobie poradzić bez Marcella Jansena, Milana Badelja, Zhi-Gin Lama, Rafaela van der Vaarta, Maksa Beistera i Pierre’a-Michela Lasoggi.
Trybuny Imtech Arena zapełniły się do ostatniego miejsca – kibice zasiedli na miejscach, wierząc, że ich pupile mimo przeciwności losu zdołają wygrać z faworyzowanym Wolfsburgiem. Niestety, dla nich mecz zaczął się fatalnie i już po 90. sekundach bramkę zdobywa Ivan Perisić. Fatalny błąd obrony i bramkarza gospodarzy Rene Adlera, który wyszedł z bramki, aż na 30. metr, czym ułatwił zadanie Chorwatowi. Gra podopiecznych Slomki i wynik nie napawały optymizmem. Było bardzo chaotycznie i nerwowo. Widać, że młodzi piłkarze HSV nie radzą sobie z presją walki o utrzymanie.
Pierwsza poważna szansa gospodarzy to 15. minuta – strzał Ilicevicia minimalnie przeszedł obok słupka bramki gości. Każda możliwa okazja Hamburga była neutralizowana przez „Wilki”, które grając bardzo mądrze, przesuwały się do przodu, stwarzając zagrożenie. W 30. minucie mogło być już 2:0, ale fatalnie myli się De Bruyne – utalentowany Belg nadal nie może strzelić bramki dla swojego klubu w lidze. Należy również pochwalić Adlera, który zachował się bardzo dobrze przy tej sytuacji i niejako zrehabilitował się za pierwszą bramkę dla gości. Widocznie młody Belg, nie zniechęcił się swoją „niemocą” i wreszcie trafił do siatki dla Wolfsburga! Pierwszy gol 22-latka to ładny precyzyjny strzał – z dużym udziałem obrońców Hamburga. Arbiter spotkania zakończył pierwszą połowę przy stanie 2:0 dla „Wilków”. Poczynania gospodarzy w pierwszej połowie można skwitować krótko: próbowali.
Druga połowa to kolejny cios dla piłkarzy prowadzonych przez Mirko Slomke – w 49. minucie bramkę zdobywa Naldo i jest już 3:0 dla gości. Kilka minut później poderwać swoich kolegów do walki chciał Chalangolu, który ładnie strzelił w światło bramki, ale kapitalnie obronił to Grun. W 58. minucie Ilicević wlał w serca kibiców trochę nadziei, zdobywając bramkę na 1:3 – Chorwat wykorzystał nonszalancję piłkarzy Wolfsburga, którzy wyraźnie rozluźnieni odpuścili 27- latka.
Druga połowa była dość „bezpłciowa” – niby były akcje ofensywne, strzały, ale nic z tego nie wynikało. Spoceni piłkarze Hamburga włożyli w to spotkanie wiele wysiłku, ale w przeciwieństwie do nich podopieczni Heckinga wygrali to spotkanie z małym nakładem sił – zagrali na luzie, tak jak potrafią.
Czyżby był to koniec Bundesligi dla HSV? Patrząc na grę, tracone gole – drużyna ta nie zasługuje na najwyższy szczebel ligowy w Niemczech. „Wilki” natomiast są na najlepszej drodze do zajęcia miejsca, które może dać im Ligę Mistrzów.








