Pora sjesty: Lionel Messi się nie zatrzymuje. Łamie kolejne rekordy


"La Pulga" jest jak nieustępliwy alpinista. Nie przestaje zdobywać kolejnych szczytów mimo upływu lat

19 grudnia 2018 Pora sjesty: Lionel Messi się nie zatrzymuje. Łamie kolejne rekordy

Najlepszy piłkarz XXI wieku? Najlepszy piłkarz w historii? Cóż, obie hipotezy wśród dyskutujących o piłce nożnej są poruszane od lat. Spory, przekrzykiwania, przepychanki – każda z tych czynności przybiera na sile, gdy na szczycie piedestału widnieje postać Argentyńczyka. Oczywiście z takim stanem rzeczy nie zawsze trzeba się zgadzać, jednak w obecnym sezonie Messiemu należy oddać to, co królewskie. Jest on wręcz fenomenalny.


Udostępnij na Udostępnij na

Piąty raz z rzędu osiągnięty pułap 50 goli w roku kalendarzowym oraz dziesiąty z kolei rok z liczbą 40 bramek (klub i reprezentacja). Piłkarz z Rosario przez większą część swojej kariery jest nie do zdarcia, a to przecież nie koniec podbojów wychowanka „Blaugrany”. Obecna kampania w jego wykonaniu skutecznie temu dowodzi i napawa optymizmem na przyszłość.

Król La Liga

Po odejściu Cristiano Ronaldo z Hiszpanii wielu dziennikarzy z całego świata zwracało uwagę na fakt, iż konkurencja w walce o Pichichi spadnie. Brak dodatkowego bodźca w postaci czołowego goleadora musiał wywrzeć jakieś wrażenie, jednak sprawy mają się zupełnie inaczej. Napastnik (a właściwie „dziesiątka” i skrzydłowy w jednym) FC Barcelona pokazuje, że do śrubowania osiągnięć potrzebuje wyłącznie własnej osoby. Już teraz, czyli po 16 kolejkach, „Atomowa Pchła” dorobiła się 14 trafień do siatki oraz 10 asyst. Kosmos.

W najsilniejszych ligach europejskich nie ma obecnie piłkarza (i może nie być aż do końca rozgrywek), który choćby zbliżał się do dotychczasowych osiągnięć gwiazdy Barcelony. Forma, którą prezentuje od dłuższego czasu na hiszpańskich boiskach, nie ma absolutnie żadnej skazy. Wystarczy spojrzeć w statystyki lub prześledzić choćby jedno spotkanie „Barcy”. Najlepiej ostatnią manitę z Levante, w której Messi zaliczył kompletny udział – hattrick i dwie asysty. Albo derby Barcelony tydzień wcześniej, które Argentyńczyk okrasił dwoma golami z rzutu wolnego.

Co warte podkreślenia, główne zdobycze liczbowe są zaledwie częścią potężnej góry lodowej. Messi w ligowej kampanii 2018/2019 rozegrał 14 meczów, z czego aż w ośmiu otrzymał miano „Man of the match”. Według portalu WhoScored.com jest on totalnie poza zasięgiem stawki, jeśli chodzi o liczbę kluczowych podań, udanych dryblingów czy ogólnej oceny na tle innych postaci w lidze. Najlepszy piłkarz w historii „Dumy Katalonii” dzieli i rządzi w sposób niebudzący wątpliwości, a co najważniejsze, przesuwa granice rekordów. Tą najświeższą są strzały ze stojącej piłki.

Liga Mistrzów? Identyczne oblicze

„Barca”, jako jedna z pięciu drużyn fazy grupowej, nie poniosła porażki. Duża w tym zasługa oczywiście całej drużyny, jednak ważną, a może nawet kluczową, cegiełkę do sukcesu dołożył właśnie Argentyńczyk. Wejście w rozgrywki miał piorunujące – hattrick z PSV. Później dwa gole z Tottenhamem oraz bramka z asystą w Eindhoven. Trzy pełne spotkania i trzy wyróżnienia za bycie zawodnikiem meczu. Messi od dawna króluje w okresie jesiennym w Champions League, jednak to, co wyprawia w obecnej odsłonie, jest wyraźnie ponad stan.

„La Pulga” żyje w innym wymiarze, czemu dowodzi pozycja, na której występuje w większości meczów. Z miesiąca na miesiąc wychowanek La Masii przeistacza się coraz bardziej w strzelca, asystenta, dyrygenta i kreatora w jednym. Bierze na siebie te obowiązki, które spełniają wszyscy oprócz formacji defensywnej. Idzie to w parze z kolejnymi rekordami i wielością strzelanych bramek, aż trudno uwierzyć, że jeden człowiek potrafi  tak wiele. Messi w swojej konkurencji nie ma absolutnie żadnych rywali. Nie ma innego bardziej wszechstronnego piłkarza niż on.

Na koniec nie zapominajmy, że tegoroczny zdobywca „Złotego Buta” przeżywał w tym sezonie rozłąkę z futbolem. Kontuzja łokcia, która wykluczyła go na trzy tygodnie, mogła poważnie wytrącić z równowagi. Nic takiego nie miało jednak miejsca, a uraz wbrew pozorom pozwolił Messiemu odpocząć, co w dalszej perspektywie może okazać się zbawienne. W tym wieku i na tym poziomie należy szachować swoimi siłami, ponieważ organizm regeneruje się już nieco wolniej. Argentyńczyk o tym wie i nawet nie jeździ na zgrupowania reprezentacji, więc pomaga zarówno sobie, jak i klubowi. Bo wypoczęty Messi to zabójczy Messi.

Levante polem do bicia rekordów

Ostatni ligowy wyjazd do Walencji zakończył się niesamowitym popisem Messiego. Dlaczego? Piłkarz Barcelony uzupełnił swoją listę wyczynów o kolejne: 3 gole i 2 asysty w jednym meczu. Warto wiedzieć, że taka sytuacja miała miejsce już w przeszłości, a dokładnie w spotkaniu z Almerią oraz Osasuną. Kolejno w 2010 i 2011 roku. Niewielu na świecie może poszczycić się takim wyczynem.

Jakby tego było mało, Argentyńczyk śrubuje również niebywałą liczbę hattricków. Ten z Levante był jego 31 w La Liga oraz 43 we wszystkich rozgrywkach w barwach Barcelony do tej pory. Tym samym gwiazda „Dumy Katalonii” zbliżyła się do dokonania Cristiano Ronaldo, który jako zawodnik Realu zaliczył ich 44. Kwestia jednego sezonu i argentyński goleador wyprzedzi Portugalczyka w tej klasyfikacji.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze