Trener Piotr Stokowiec cały czas pracuje nad tym, by jego zespół prezentował ofensywny styl. Podstawą do tego musi być jednak poprawa gry skrzydłowych – a jesienią gdańszczanie w tej kwestii nie imponowali. W trakcie zimowej przerwy pojawiły się jednak pozytywne sygnały, że w rundzie wiosennej możemy ujrzeć większą efektywność na bokach pomocy.
Od początku swojej pracy w Lechii Gdańsk trener Piotr Stokowiec największy nacisk kładzie na skuteczną grę skrzydłami. Odpowiednie wypracowanie takiego stylu już nieraz przynosiło bardzo dobre efekty. Momentami serie zwycięstw można było zawdzięczać właśnie grze skrzydłowych, którzy bardzo dobrze współpracowali z podłączającymi się do ataku bocznymi obrońcami.
Personalia na tych pozycjach z reguły były bardzo solidne. Mowa tu przecież o bardzo przebojowym Lukasie Haraslinie mającym na koncie nie tylko bramki czy asysty, ale także wywalczone rzuty karne. Do tego należy dodać fakt, że rywale wielokrotnie po faulach na nim oglądali żółte i czerwone kartki.
W najlepszym okresie dużo dobrego dawali także Sławomir Peszko, Michał Mak i przestawiany z linii ataku Flavio Paixao. Sporadycznie dobre momenty miał także często krytykowany Konrad Michalak. W tej świeższej historii Lechii bardzo dobrze do zespołu wprowadził się Conrado, a swoje przebłyski miewał także Omran Haydary. Gdy każdy zawodnik był na najwyższych obrotach treningowych, to także obecność Filipa Mladenovicia, Karola Fili i wcześniej Pawła Stolarskiego powodowała większą elastyczność w poczynaniach ofensywnych. Pierwsza dwójka w pewnym okresie idealnie wypracowała schematy gry, co powodowało doskonałą współpracę z wyżej ustawionymi partnerami.
Dużo szumu – mało konkretów
Zaburzony zakażeniami letni okres przygotowawczy spowodował, że w grze Lechii wiele rzeczy nie funkcjonowało tak, jak powinno. Taki stan dotknął także jej największy atut. Nawet w przypadku męczących dla oczu spotkań skrzydłowi wielokrotnie nie potrafili brać ciężaru gry na siebie. Same liczby wyraźnie pokazują, jak olbrzymi był to problem.
Conrado – 2 bramki i 4 asysty w 12 spotkaniach
Omran Haydary – 1 bramka i 2 asysty w 14 spotkaniach
Jaroslav Mihalik – 1 bramka i 0 asyst w 9 spotkaniach
W boczne strefy boiska w trakcie spotkań schodził także Kenny Saief. Jednak Amerykanin nie zdołał strzelić żadnego gola i także ani razu nie asystował przy bramce(!). Całkowicie poza grą był (i raczej nadal będzie) Żarko Udovicić, o którym niektórzy już zapominali. Poza tym swoje epizody miał jeszcze Mateusz Żukowski, ale trudno tutaj cokolwiek o nim napisać, bo nie wnosił po prostu nic do gry.
Liczby to jedno, ale sama efektywność była także dużym problemem. W oczy bardzo raziła decyzyjność w kluczowych momentach. Wielokrotnie można było obserwować bezsensowne zejścia z piłką do środka pola, pchanie się w największy gąszcz zawodników czy nic niedające próby dryblingu. W tej kwestii najbardziej niezrozumiałe było raz po raz zachowanie Mihalika, który nadużywał swojego technicznego stylu gry.










