Tym razem nadszedł czas, żeby wybrać najlepszego pomocnika T-Mobile Ekstraklasy w rundzie jesiennej. W wewnętrznym głosowaniu redakcji nagroda ta przypadła Jakubowi Koseckiemu z Legii Warszawa. Młody „Kosa” rozkręcał się nam z kolejki na kolejkę, by ostatecznie spędzić przerwę zimową z siedmioma ligowym trafieniami, do których dorzucił trzy asysty.
W wyścigu po tytuł pomocnika rundy Kosecki wyprzedził kilku innych zawodników, którzy przez ostatnie miesiące błyszczeli formą. Chociażby Sebastiana Milę, który asystował aż przy ośmiu bramkach kolegów z drużyny. Albo Szymona Pawłowskiego, czyli główny motor napędowy Zagłębia Lubin. Gdzieś tam w tyle pojawiał się jeszcze Paweł Wszołek, mignął nam też Tomasz Podgórski, ale ostatecznie to „Kosa” zdeklasował całą resztę stawki. W naszych oczach był on najbardziej wartościowym zawodnikiem drugiej linii przez całą jesień. Prawie każdy redaktor zajmujący się ligą polską pytany o to, kto jego zdaniem był najlepszym pomocnikiem rundy, odpowiadał krótko – Kuba Kosecki.

Syn obecnego wiceprezesa PZPN-u w poprzednich sezonach pałętał się po wypożyczenia – czy to do Gdańska, czy to do Łodzi. Ówczesny trener „Wojskowych”, Maciej Skorża, nie ufał „Kosie” na tyle, by dać mu szansę gry w pierwszym zespole. Wtedy zapewne młody skrzydłowy myślał sobie „oj, ja wam jeszcze pokażę!”. Kosecki był tak naładowany chęcią wygrywania dla Legii, że skoczył do gardła nawet… Ugo Ukahowi, facetowi o głowę wyższemu i cięższemu o jakieś 25 kilogramów. Wracając do głównego wątku – co nie udało się za Skorży, to odbiło się z nawiązką u trenera Urbana. Sympatyczny szkoleniowiec z Jaworzna wystawił w tym sezonie Kubę w 14 spotkaniach, w tym aż 13 razy w podstawowym składzie, co przełożyło się na 1084 minut gry. W tym czasie 22-latek zdążył wpakować siedmiokrotnie piłkę do siatki, a trzy razy asystował przy golach kolegów. Całkiem okazały wynik jak na kogoś, kto łupem brakowym musi się dzielić z Ljuboją, Radoviciem czy Saganowskim. Pomijając już liczby, warto zaznaczyć komu m.in. „Kosa” strzelał – Wiśle, Widzewowi i Lechowi, czyli największym rywalom Legii. Tymi golami Kuba zdobył serca kibiców ze stadionu przy ul. Łazienkowskiej.
Wobec dobrych występów młodego skrzydłowego Waldemar Fornalik nie mógł przejść obojętnie. Selekcjoner reprezentacji powołał Jakuba na mecze z RPA i Anglią, ale pechowy uraz nie pozwolił na udział pomocnika Legii w obu tych spotkaniach. Kolejna szansa została mu dana w grudniowym sparingu z Macedonią, jednak „Kosa” nie będzie miło wspominał tego meczu. Rozegrał po prostu słabe zawody, ale mimo to reprezentanci ligi polskiej pokonali rywali z Bałkanów 4:1. Niemniej jednak przy utrzymaniu formy z jesieni Kosecki nie ma się co martwić o kolejne powołania.











