W meczu otwierającym zmagania 8. kolejki niemieckiej Bundesligi zespół 1. FC Köln uległ w końcówce Borussii Dortmund 1:2 (0:1). Dwa gole padły za sprawą Kuby Błaszczykowskiego i Lukasa Podolskiego, lecz zwycięstwo zapewnił w doliczonym czasie gry Nuri Sahin.
RheinEnergie Stadion gościł drużyny rozpoczynające 8. serię spotkań w Niemczech. Obiekt, którego gospodarzem są piłkarze 1. FC Köln, przyjął również ekipę wicelidera Bundesligi, Borussię Dortmund. Mimo dopiero 16. lokaty w tabeli, zespół z Kolonii wiedział, że starcie z wyżej notowanym rywalem może zdecydowanie podnieść ich morale. – Wiemy, że mecz z Köln do łatwych należeć nie będzie, ale skłamałbym mówiąc, że nie oczekuję tam zwycięstwa – tłumił zaś zapędy miejscowych trener „BVB”.
Już w premierowych fragmentach spotkania na boisku działo się wiele. Grę akcja za akcję oglądaliśmy do 10. minuty meczu, kiedy to już wyraźną inicjatywę przejęła Borussia. – Świetna atmosfera na trybunach sprawiła, że już od początku meczu odważnie atakowaliśmy – mówił po meczu Lukas Podolski. I to właśnie za sprawą urodzonego w Polsce napastnika w 10. minucie mogło być 1:0. Niestety, strzał snajpera 1. FC Köln wylądował na poprzeczce. W pierwszych fragmentach meczu najwięcej pecha miał jednak gracz z Dortmundu, Lucas Barrios. Najpierw bowiem strzałem głową spudłował z trzech metrów, później zaś zaliczył przysłowiowe aluminium.
W 20. minucie jednak optyczna przewaga Borussii została udokumentowana golem. Z lewej strony pola karnego na długi słupek centrował Kagawa. Piłka spadła wprost na głowę Barriosa, który wydawało się, że wpakował już piłkę do siatki. Uderzył ją jednak na tyle niecelnie, że ta odbiła się od nóg Kuby Błaszczykowskiego i to Polakowi została zapisana bramka otwarcia. Spokojna gra do przerwy sprawiła, że w pierwszej odsłonie więcej bramek nie oglądaliśmy, a do szatni z zasłużonym prowadzeniem schodzili podopieczni Kloppa.
Początek drugiej połowy przypominał wydarzenia z premierowych minut meczu. Walka cios za cios, z której zwycięsko nie wychodziła żadna drużyna sprawiła, że ponownie Kolonia znikła w cieniu gości. Gra po przerwie była zdecydowanie wolniejsza, a Borussia kontrolowała przebieg boiskowych wydarzeń.
Druga połowa powodowała uśpienie kibiców, którzy obudzili się w końcówce spotkania. W 82. minucie bezpańską futbolówkę przed polem karnym przejął Lukas Podolski i bez zastanowienia huknął na bramkę przyjezdnych. Przy tak precyzyjnym uderzeniu Roman Weidenfeller był bez szans. Podolski do siatki trafił wprawdzie jeszcze trzy minuty później, lecz wyraźnie był wówczas na spalonym.
Piorunująca końcówka miała miejsce jednak za sprawą piłkarzy z Dortmundu. W doliczonym czasie gry przy asyście obrońcy z bliskiej odległości trafił bowiem Nuri Sahin. Na boisku zrobiło się wówczas bardziej nerwowo, ponieważ kilkadziesiąt sekund wcześniej doszło do spięcia między Podolskim a właśnie Sahinem. Gol był zatem idealnym momentem dla Turka, by móc udowodnić swoją wyższość nad napastnikiem 1. FC Köln.








