10. kolejka Bundesligi przynosi ze sobą kilka naprawdę interesujących spotkań. Pierwszym z nich będzie „polski” mecz – zmierzą się Borussia Dortmund i 1. FC Koeln. Poza tym, naprzeciw siebie staną takie drużyny jak HSV i VfL Wolfsburg, Leverkusen i Schalke, czy wreszcie Hannover 96 i Bayern Monachium.
Przystawka po polsku
Sobotni pojedynek Borussii Dortmund z 1. FC Koeln będzie szczególnie ciekawy dla polskich kibiców. Na boisku pojawią się bowiem reprezentanci naszego kraju – najlepszy strzelec, Robert Lewandowski, wraz z Łukaszem Piszczkiem i Kubą Błaszczykowskim z jednej strony, a z drugiej oczywiście Sławomir Peszko i Adam Matuszczyk. Nie wszyscy będą mogli wybiec w pierwszym składzie, ale to wcale nie umniejsza wagi wydarzenia. Oba zespoły sezon zaczęły inaczej, niż tego chciały, jednak w ostatnim czasie wszystko zdaje się wracać do normy i zarówno „BVB”, jak i klub z Kolonii zaczynają regularnie odnosić satysfakcjonujące wyniki. Panujący mistrzowie Niemiec wygrali ostatnie trzy spotkania ligowe, ale są podłamani kolejną porażką w Lidze Mistrzów – tym razem z Olympiakosem Pireus. FC Koeln natomiast zwyciężyło w trzech z czterech ostatnich meczów i prezentuje dobrą formę. Zwłaszcza Lukas Podolski, który zdołał pogodzić się z trenerem i z meczu na mecz gra coraz lepiej. Szkoleniowcy obu drużyn będą musieli sobie jednak poradzić z brakami kadrowymi – w składzie Dortmundu na pewno zabraknie zawieszonego za czerwoną kartkę Ivana Perisicia, drużyna z Kolonii do końca roku nie może natomiast liczyć na Andrezinho. Gdyby wygrali podopieczni Stale Solbakkena, zrównaliby się punktowo z Borussią. Tej natomiast bardzo zależy na tym, żeby nie oddalać się od czołówki – zawodnicy obu drużyn mają zatem o co walczyć.
Danie główne: powrót Finka

W sobotni wieczór zmierzą się ze sobą Hamburger SV i VfL Wolfsburg – dwa kluby z północnych Niemiec, smagane ostatnio przeróżnymi kryzysami. Obu zespołom udało się ostatnio wygrać, ale ten mecz to zupełnie inna historia – a to za sprawą powrotu Torstena Finka do Bundesligi. Nowego trenera HSV można na pewno ogłosić najbardziej spektakularnym transferem klubu w tym sezonie. Były piłkarz Bayernu ma przynieść wreszcie sukces i stabilizację klubowi, który w ostatnich latach nie najlepiej radził sobie w niemieckiej ekstraklasie. Pierwszym zadaniem dla nowego szkoleniowca będzie pokonanie „Wilków”. Wygrana z drużyną prowadzoną przez Feliksa Magatha może być milowym krokiem w stronę miejsca niezagrożonego spadkiem, ale porażka oznaczałaby jeszcze bardzo długą i wyboistą ścieżkę przez Finkiem. Na razie jego głównym celem jest uchronienie klubu od spadku – powinien zacząć od teraz.








