Listopadowe zgrupowanie kadra Jerzego Brzęczka rozpoczęła kilka dni przed pierwszym sprawdzianem na boisku. Był nim mecz z naszym wschodnim sąsiadem – Ukrainą. Przyjacielskie spotkanie miało być przede wszystkim okazją do sprawdzenia kilku graczy, którzy ciągle walczą o wyjazd na przyszłoroczne mistrzostwa Europy. Występem w tym spotkaniu mieli dać selekcjonerowi odpowiedź na pytanie, czy warto ich rozpatrywać jako kandydatów na wielki turniej i na ile będą przydatni w kadrze.
Pierwsze z trzech spotkań reprezentacji w listopadzie można zaliczyć do udanych. Ile niewiadomych zostało wyjaśnionych? To wie chyba tylko sam Jerzy Brzęczek. Starcie z Ukrainą było także możliwością, aby przećwiczyć pewne schematy, rozegranie stałych fragmentów gry czy po prostu zgrywać skład, choć w innym zestawieniu.
Debiutant rzucony na głęboką wodę
Dość niespodziewanie dla wszystkich, i pewnie również siebie samego, pojawił się na zgrupowaniu seniorskiej reprezentacji Przemysław Płacheta. Sporo w tym szczęścia w nieszczęściu, ponieważ dowołanie go było spowodowane m.in. kontuzją Jakuba Kamińskiego czy nieobecnością Damiana Kądziora. Dla Płachety to pierwsze powołanie do dorosłej reprezentacji. Jedno wydarzenie sprawiło, że dostał niesamowitą szansę i zaczyna się go rozpatrywać jako konkurenta dla pozostałych skrzydłowych. Pomimo tego, że na zgrupowaniu przebywał zaledwie kilkadziesiąt godzin, selekcjoner Brzęczek dał mu duży kredyt zaufania. Spotkanie z Ukrainą rozpoczął w wyjściowej jedenastce. Oczywiście spory wpływ na tę decyzję miał uraz Kamila Grosickiego. Mało tego! Zadebiutował z „dziesiątką” na plecach. Czy ten numer bardzo mu ciążył?
Wykonywał rzuty rożne, szarpał na skrzydle, czarował nad piłką swoją lewą nogą. Mógł się podobać. Na zaprezentowanie się dostał 82 minuty. Dla jednego to dużo, dla drugiego mało. Nawet w takim wymiarze czasowym starał się z jak najlepszej strony pokazać Brzęczkowi. Raz z lepszym, raz z gorszym efektem. Raz akcja zakończona celnym strzałem, kolejna stratą, ale próbował. Czy dzisiejszy występ w towarzyskim starciu z Ukrainą był wystarczający, aby myśleć o wyjeździe na Euro? Na pewno będzie w orbicie zainteresowań selekcjonera.
Niezawodny Góralski i spokój w bramce
Nasza młoda wiekiem i także stażem defensywa spisała się całkiem dobrze. Przede wszystkim zagrała na „zero” z tyłu. W pewnych momentach wdawała się nadmierna nerwowość, ale Gumny, Walukiewicz i Bochniewicz to żółtodzioby, jeśli chodzi o występy w kadrze. Trochę doświadczenia wnosił Maciej Rybus. Spokój i dobrą dyspozycję prezentował w swoich interwencjach Łukasz Skorupski. Polak cały mecz bronił dziś naprawdę pewnie.











