W naszej lidze wielu było Gruzinów, nawet na poziomie naszej ekstraklasy. Choć wielu przybywało nad Wisłę na chwilę, pograć sezon czy dwa, nadal możemy ich pamiętać. Mimo że obecnie w naszej ekstraklasie występuje tylko jeden gracz z terenu naszych dzisiejszych rywali, nie można powiedzieć, że są nam obcy.
Co prawda, obecnie na najwyższym polskim poziomie gra tylko jeden przybysz z tego kraju, jednak, żeby dowiedzieć się kto, nie trzeba nigdzie szukać. Nika Dzalamidze to jeden z największych talentów tamtejszej piłki w ostatnich latach. Po niepowodzeniu w CSKA Moskwa przybył do Polski, konkretnie do Widzewa, skąd trafił do Jagiellonii Białystok. Teraz 22-latek jest jednym z liderów swojej drużyny, często zbiera dość dobre recenzje na temat swojej gry. To nie wszystko, bo pomocnik został powołany na dzisiejszy mecz, więc może mieć okazję do zagrania przeciwko państwu, w którym gra.
Dodatkowo zawodnik Jagiellonii podgrzewał troszeczkę atmosferę: – Mamy coś do udowodnienia. Jesteśmy w trudnej sytuacji, dlatego chcemy wygrać i pokazać naszym kibicom, że potrafimy ładnie grać.
Nika to dość solidny gracz, daleko mu jednak do najwybitniejszego gruzińskiego piłkarza, który trafił na polskie boiska. Mamia Jikia spędził nad Wisłą dziewięć lat, grając m.in. w Ruchu Chorzów, Amice Wronki, Wiśle Płock i ŁKS Łódź. W naszej ekstraklasie rozegrał 190 spotkań, strzelając 11 bramek. Z naszej ligi trafił też do reprezentacji. W 2007 roku zakończył swoją piłkarską karierę właśnie w barwach „Niebieskich”.
Innym bardzo znanym Gruzinem, który „sławę” zyskał w Polsce jest Władimer Dwaliszwili. Dał się poznać jako typowy leń, który choć potrafi, zwyczajnie nie chce. Kilka razy zdążył jednak zaimponować naszym kibicom. Spędził po jednym sezonie w dwóch stołecznych drużynach, Polonii i Legii. Po zakończeniu zeszłego sezonu odszedł do duńskiego Odense, jednak gdyby zechciał wrócić, z pewnością znaleźliby się chętni na jego usługi.
Jeszcze niedawno całkiem nieźle w naszej ekstraklasie radził sobie również Giorgi Popchadze. Po zakończeniu poprzedniego sezonu rozwiązał jednak swoją umowę z Jagiellonią i przeszedł do gruzińskiego Sioni Bolnisi.
Wszystko zaczęło się od Gia Guruli, który na początku lat 90. trafił do GKS Katowice jako pierwszy zawodnik z Gruzji w najwyższej polskiej lidze. Zagrał jeden sezon, w którym strzelił 11 bramek, a następnie zastąpił go Zaza Revishvili, który również na Śląsku wytrzymał ledwie rok. W tamtych latach w Katowicach grał też Gia Jishkariani.
Oczywiście w naszym kraju występowała cała masa innych Gruzinów, jednak wyżej wymienieni zdążyli się zapisać w pamięci, reszcie już się tak dobrze nie wiodło. Czy ktoś jeszcze pamięta takich graczy, jak: Soso Chedia, Vladimer Gabedava, Merab Gigauri, Levan Mikadze czy Koba Shalamberidze?
W naszym kraju nie występują tylko gruzińscy piłkarze. Ostatnio w mediach pojawiła się wypowiedź rugbisty z tego kraju, który gra w Budowlanych Łódź. – Polska będzie faworytem spotkania na stadionie Dinama. Nie jestem wielkim fanem futbolu, ale byłem w Polsce w czasie, gdy wygraliście z Niemcami i wtedy wszyscy o tym mówili. Gruzja nie jest już tak mocna, jak np. za czasów braci Arweładze.











