W ostatnim czasie w polskich mediach poświęca się mnóstwo miejsca na komentowanie poczynań reprezentacji Polski. Najbardziej krytykowany jest Franciszek Smuda za mecz z Grecją i brak dokonania jakiejkolwiek niewymuszonej zmiany.

Z wnętrza kadry nikt jednak selekcjonera nie ocenia i nie zamierza krytykować, tym bardziej rezerwowi zawodnicy, którzy nie zdążyli zadebiutować jeszcze na turnieju.
W obronę Franciszka Smudę wziął również Hubert Małowiejski odpowiedzialny w kadrze za bank informacji. Nawiązał on do sytuacji przeciwników, którzy idealnie trafili ze zmianą, bo rezerwowy piłkarz dał Grekom wyrównanie.
– Przewrotnie można powiedzieć, że trener Grecji, Fernando Santos, nie trafił ze składem, skoro pozostawił na ławce najlepszego piłkarza. Kto wie, może gdyby Salpingidis zagrał od pierwszej minuty, to wynik do przerwy byłby inny. U nas przygotowany do wejścia był już Paweł Brożek, ale okoliczności zmusiły selekcjonera do innych decyzji.
Kamil Grosicki, który był przygotowywany do pojawienia się na murawie, czeka na swój debiut, ale jest cierpliwy i nie zamierza narzekać na swego trenera.
– Gdyby nie czerwona kartka Wojtka Szczęsnego, pewnie wszedłbym na boisko. Marzę o debiucie na Euro, ale reprezentacja to nie miejsce na obrażanie się, czekam cierpliwie na szansę gry. Najważniejsze, żeby zespół zdobywał punkty – mówił „Grosik”, który następnie nawiązał do przyszłego rywala Polaków. – To Rosjanie uważani są za faworytów wtorkowego starcia, ale może to dobrze. Nam raczej nie za bardzo odpowiada rola faworyta. Myślę też, że należy się spodziewać, że to Rosjanie pierwsi zaatakują. Jeżeli nas pokonają, to awans do następnej rundy mają już wtedy zaklepany. My mamy jednak swoje plany i wierzę, że będziemy górą.
Podobnie wypowiedział się Mierzejewski, który już czeka na starcie z Rosją. – Myślę, że gdyby nie czerwona kartka, to wcześniej czy później też bym zagrał. To już jednak przeszłość. Teraz myślę o meczu z Rosją.










