Po przewie spowodowanej meczami reprezentacji narodowych przyszedł czas na powrót na ligowe boiska. W pierwszym meczu 5. kolejki Ekstraklasy Polonia Bytom pokonała Zagłębie Lubin 2:0.

Przed pierwszym gwizdkiem sytuacja obu drużyn w tabeli nie wyglądała najlepiej. Po zsumowaniu punktów siódmego i ósmego zespołu poprzedniego sezonu otrzymaliśmy mizerny wynik pięciu oczek. Trzech punktów niczym tlenu potrzebowała znajdująca się w strefie spadkowej Polonia, a konkretnie Jurij Szatałow, od jakiegoś czasu bowiem mówiło się o zwolnieniu szkoleniowca bytomian. Lekarstwem na indolencję strzelecką miał być debiutant w barwach Polonii, Mariusz Ujek. Cel został osiągnięty – mimo słabej gry, ślązacy zainkasowali trzy punkty w piątkowym spotkaniu.
Pierwsza połowa spotkania zakończyła się bezbramkowym remisem, jednak to goście pozostawili po sobie lepsze wrażenie. Najlepszą okazję do otwarcia wyniku miał Traore, który po dośrodkowaniu z rzutu wolnego uderzał głową. Znakomitym refleksem popisał się golkiper gospodarzy, a Senegalczyk stanął ponownie przed szansą na zmianę rezultatu, lecz jego dobitka powędrowała w boczną siatkę bramki strzeżonej przez Isailovicia.

W drugiej połowie poloniści przełamali wynik – w 53. minucie do rzutu wolnego podszedł Kobylik, który zdecydował się na dokładną wrzutkę w pole karne. Bramkarza gości precyzyjnym strzałem głową kompletnie zaskoczył Sawala. O tym, że stałe fragmenty gry stanowią poważne zagrożenie ze strony bytomian, Zagłębie przekonało się po raz kolejny. Drugą asystę w meczu zaliczył Kobylik, a futbolówkę do siatki po dośrodkowaniu z rzutu rożnego wpakował debiutujący Ujek. Przy obu golach gospodarzy nie bez winy był Isailović.
Polonia nie zaprezentowała swoim kibicom galaktycznego futbolu, ale mimo wszystko sympatycy bytomian mogą być zadowoleni po piątkowym spotkaniu. Drużyna ze Śląska zdobyła ważne trzy punkty, a Jurij Szatałow przedłużył swoją kadencję na ławce trenerskiej co najmniej o tydzień.











