W ostatnim meczu 15. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Polonia Warszawa na własnym obiekcie podejmowała Pogoń Szczecin. „Czarne Koszule” wygrały 2:0 po bramkach Dąbrowskiego (samobójczej) i Dwaliszwiliego. Poloniści po ostatnich kiepskich spotkaniach bardzo dobrze pożegnali się z własnymi kibicami.
Mecz rozgrywany na stadionie przy ulicy Konwiktorskiej mógł się rozpocząć znakomicie dla Pogoni. Już kilkanaście sekund po pierwszym gwizdku Huberta Siejewicza prawym skrzydłem popędził Budka i ostro dośrodkował w pole karne. Do piłki doszedł Lewandowski, ale naciskany przez obrońców „Czarnych Koszul”, oddał bardzo niecelny strzał. Gospodarze odpowiedzieli trzy minuty później. Z prawej strony piłkę wrzucał Wszołek, a futbolówkę w polu karnym przejął Gołębiowski. Napastnik Polonii miał przed sobą już tylko Pernisa, jednak po jego strzale piłka trafiła prosto w ręce słowackiego golkipera.

W kolejnych minutach mecz się uspokoił. Gra przeniosła się do środka boiska i o okazje podbramkowe było już zdecydowanie trudniej. Przewagę osiągnęli poloniści i to oni nadawali ton grze. Goście natomiast cofnęli się do defensywy i wyczekiwali swojej szansy w kontrze. Od 20. minuty sytuacja się odwróciła. Pogoń krótko rozgrywała piłkę, gospodarze czekali na kontrę. I to właśnie po takiej akcji piłkarze Piotra Stokowca mogli wyjść na prowadzenie. Z prawego skrzydła dośrodkowywał Wszołek, a strzał głową oddał Gołębiewski – piłka przeleciała obok lewego słupka.
W 31. minucie bliźniaczą akcję do tej z pierwszych sekund przeprowadzili „Portowcy”. Tym razem na głowę Lewandowskiego wrzucał Akahoshi, a strzał piłkarza Pogoni został zablokowany, po czym futbolówka wyszła na rzut rożny. Po trzech kolejnych minutach dobrą szansę ponownie miał Lewandowski. Przyrowski źle wprowadził piłkę – zagrał ją wprost pod nogi piłkarza gości, ale ten nie zdołał skorzystać z nieoczekiwanego prezentu.
Na dziesięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry w pierwszej połowie Tomasz Hołota mógł się wpisać na listę strzelców. Po akcji Wszołka z lewego skrzydła wprost na głowę 21-letniego pomocnika dośrodkowywał Cotra, jednak po uderzeniu Hołoty z kilku metrów futbolówka przeleciała obok słupka bramki Pernisa. To powinno być trafienie dla Polonii. Pierwsza połowa zakończyła się bez goli.












