Polonia Warszawa uległa w Gdyni miejscowej Arce 1:3. Dzięki temu zwycięstwu pierwszoligowa drużyna Petra Nemeca awansowała do ćwierćfinału, eliminując potencjalnego kandydata na mistrza Polski.
Sędzia, Jacek Małyszek, rozpoczął spotkanie w Gdyni o 18:30. Już po trzech minutach gry Arka miała swoją szansę na gola. Uderzył Janusz Surdykowski, a jego strzał zablokował Marcin Baszczyński, chwilę później piłka trafiła do Ivanovskiego, a ten posłał ją tuż obok słupka. Następnie czekał nas dość nudny kwadrans, w którym przeważały faule i gra w środku pola.

W 17. minucie spotkania kibiców na stadionie w Gdyni obudził Sławomir Mazurkiewicz. Piłkarz Arki oddał strzał z 25 metrów, a Gliwa zachował się bardzo źle, praktycznie wbijając sobie piłkę do bramki. Przez kolejne dziesięć minut znów nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego. Nadal przeważały nieudolne próby przedostania się pod bramkę przeciwnika. W końcu w 29. minucie spotkania „Arkowcy” znów pokonali Gliwę i na tablicy wyników było już 2:0. Tym razem bramka padła po stałym fragmencie gry, gdy piłkę otrzymał Jakub Kowalski, zagrał do Radzewicza, a ten świetnie odegrał do niepilnowanego Ivanovskiego, który dobrym strzałem wbił futbolówkę do siatki.
Kilka minut później świetnym strzałem popisał się Petr Benat, ale sprytnie uderzona piłka przeleciała minimalnie obok bramki. Minutę później w końcu oglądaliśmy akcent Polonii, gdy mocnym, ale niecelnym uderzeniem popisał się Pavel Szultes. Dobrą okazję miał także Bonin, który w dogodnej sytuacji chciał zagrać do kolegi będącego na czystej pozycji, ale przeszkodził mu Łągiewka. Sędzia nie doliczył do regulaminowego czasu gry ani minuty i kwadrans po godzinie dziewiętnastej piłkarze zeszli do szatni przy stanie 2:0 dla Arki Gdynia.
Po minucie gry w drugiej połowie spotkania blisko pola karnego sfaulował Sławomir Mazurkiewicz i sędzia podyktował rzut wolny. Do piłki podszedł Aleksandar Todorovski i dobrym strzałem pokonał Macieja Szlagę. W 59. minucie gry świetną okazję do wyrównania miała Polonia. Todorovski rozegrał do Caniego, ale Albańczyk nie trafił w piłkę w doskonałej sytuacji. Po chwili znów zrobiło się groźnie. Tym razem po błędzie Benata blisko był Wszołek, ale szybszy okazał się bramkarz Arki. Polonia jednak się nie poddawała. Znów świetną okazję miał Michał Wszołek, ale w sytuacji sam na sam z bramkarzem lepszy okazał się Maciej Szlaga.












