W pierwszym sobotnim meczu czwartej kolejki T-Mobile Ekstraklasy Polonia Warszawa zremisowała z Jagiellonią Białystok 1:1. Po raz kolejny nie popisali się panowie sędziujący mecz.
Pojedynek rozpoczął się bardzo spokojnie. Gra toczyła się głównie w środku pola. Pierwsza akcja warta odnotowania została przeprowadzona w 6. minucie. Ustawiony w tym meczu na pozycji prawego obrońcy Adam Pazio zagrał prostopadle do Dwaliszwiliego na wolne pole. Podanie młodego obrońcy było jednak minimalnie niecelne i bramkarz Jagiellonii uprzedził Gruzina. Warszawianie prowadzili grę, raz po raz przedostając się pod pole karne białostoczan. Goście mieli dobrą okazję w 13. minucie. Dzalamidze przytomnie zagrał do Kupisza, który miał przed sobą już tylko Pawełka. Pomocnik „Jagi” źle przyjął jednak piłkę i dał się dogonić Szymankowi, który zdołał wybić futbolówkę na rzut rożny.

Przyzwoicie w szeregach Jagiellonii sprawował się młody Tarnowski, który groźnie atakował prawym skrzydłem. Jedna z takich akcji mogła się zakończyć golem, gdyby młody pomocnik dokładniej dogrywał do niekrytego Kupisza. Dobrą postawę w drugim kwadransie meczu potwierdzili białostoczanie akcją z 23. minuty. Wtedy to aktywny Tarnowski rozpoczął atak podaniem do Dzalamidze, a ten fenomenalnie zagrał do Grzyba na wolne pole. Grzyb dostrzegł dobrze ustawionego w polu karnym Frankowskiego, który sprytnie ograł Pazia i spokojnie umieścił piłkę w siatce. Nieoczekiwanie goście objęli prowadzenie. Jagiellonia kontynuowała swoją dobrą grę, umiejętnie kontrując polonistów.
W 32. minucie swoją szansę miał Dzalamidze. Reprezentant Gruzji dostał podanie od Grzyba, ale zamiast kontynuować grę, przewrócił się i próbował wymusić odgwizdanie rzutu karnego. Sędzia jednak nie dał się nabrać na takie kino. Piłkarze „Czarnych Koszul” próbowali strzelić wyrównującą bramkę, ale ich uderzenia mijały bramkę strzeżoną przez Skowrona. W 39. minucie ponownie pokazał się młody skrzydłowy Jagiellonii. Tarnowski pociągnął prawą stroną, ściął do środka i oddał strzał lewą nogą. Jego uderzenie było jednak na tyle słabe, że Pawełek nie miał najmniejszych problemów z wyłapaniem piłki. W 41. minucie powinno być 1:1. Futbolówkę do siatki skierował Gołębiewski, ale sędzia liniowy uznał, że napastnik Polonii był na pozycji spalonej. Jak pokazała powtórka tej akcji, arbiter się pomylił. Do końca pierwszej połowy wynik się już nie zmienił. Jagiellonia po bramce niezawodnego Frankowskiego prowadziła 1:0.













