W ostatnim sobotnim meczu 12. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Polonia Warszawa zremisowała z Górnikiem Zabrze 1:1. Mecz rozpoczął się z półtoragodzinnym opóźnieniem z powodu awarii prądu.
W pierwszym składzie Górnika pierwszy raz od bardzo długiego czasu wystąpił Mariusz Magiera – najlepszy asystent zabrzan w poprzednim sezonie. Wcześniej obrońca zmagał się z poważną kontuzją. Zastąpił on dobrze spisującego się jak dotąd Seweryna Gancarczyka.

Początek spotkania nie należał do bardzo emocjonujących. Obie drużyny próbowały przejąć inicjatywę, ale nikt nie zdołał zyskać przewagi. Poloniści nastawili się na długie piłki, a zabrzanie obronę „Czarnych Koszul” próbowali sforsować krótkimi podaniami. Pierwszą groźną sytuację stworzyli piłkarze Górnika. Kwiek uderzył z dystansu, a Przyrowski źle interweniował, wybijając piłkę przed siebie. Do futbolówki dopadł Milik, ale jego strzał nie trafił w światło bramki. Po chwili strzał na bramkę strzeżoną przez Skorupskiego oddał Brzyski – bez większego zagrożenia. W 14. minucie w dobrej sytuacji znalazł się Nakoulma, ale „Prezes” strzelił zbyt anemicznie, żeby pokonać bramkarza gospodarzy.
W kolejnym kwadransie mecz się zdecydowanie otworzył. W 21. minucie Dwaliszwili wystawił piłkę Wszołkowi, ale młody reprezentant Polski uderzył minimalnie niecelnie. W odpowiedzi kolejny młody reprezentant – Arkadiusz Milik – mocnym strzałem zakończył szybką kontrę gości. Niestety dla nich, piłkę pewnie złapał Przyrowski. Mecz stał się wyrównany – obie drużyny dążyły do strzelenia pierwszej bramki.
Gdyby Wszołek zachował się lepiej w 32. minucie, to Dwaliszwili znalazłby się w bardzo dogodnej sytuacji. Pięć minut później Magiera w ostatniej chwili uprzedził szarżującego Pawła Wszołka i wybił mu piłkę spod nóg. Na zakończenie pierwszej połowy w dogodnej sytuacji znalazł się Milik. Napastnik otrzymał dobre podanie od Nakoulmy i oddał strzał na bramkę. Na posterunku był jednak Przyrowski. Zaraz po tym sędzia zagwizdał ostatni raz.
Drugą część meczu znakomicie mogli zacząć zabrzanie. W 46. minucie na strzał zdecydował się Nakoulma, a piłka trafiła w poprzeczkę i z powrotem wróciła na boisko. Po czterech minutach ponownie zrobiło się niebezpiecznie pod bramką Polonii. Pazio za krótko podawał do Przyrowskiego, piłkę przeciął Milik i tylko skuteczna interwencja bramkarza zapobiegła utracie bramki. Ataki górników przyniosły efekt w 53. minucie. Z końcowej linii zagrywać próbował Olkowski, piłka odbiła się od nóg obrońcy „Czarnych Koszul” i wpadła za kołnierz Przyrowskiego. Golkiper Polonii zdecydowanie w tej sytuacji się nie popisał.











