Polonia Warszawa przegrała u siebie z Wisłą Kraków 0:1 w spotkaniu rozgrywanym w ramach 15. kolejki Ekstraklasy. Bramkę samobójczą dla Wisły strzelił defensor „Czarnych Koszul”, Dariusz Pietrasiak.

Podobnie jak to miało miejsce we wczorajszych spotkaniach Ekstraklasy, również dziś na stadionie Polonii frekwencja pozostawiała wiele do życzenia. Warto wspomnieć, że w niedzielnym meczu z powodu kontuzji na boisku nie zobaczyliśmy Euzebiusza Smolarka, Macieja Żurawskiego oraz Nourdina Boukhariego.
Przez pierwsze minuty tego pojedynku obie drużyny wzajemnie się badały, nie chciały popełnić prostego błędu, który mógłby zaważyć na przebiegu spotkania. Niestety dla gospodarzy, już w 18. minucie dość pechową interwencją popisał się Dariusz Pietrasiak i skierował futbolówkę do własnej bramki. Akcję tę zainicjował Patryk Małecki, który po wejściu z piłką w pole karne zagrywał do Pawła Brożka, a futbolówka przypadkowo trafiła w obrońcę Polonii.

Po tym wydarzeniu tempo meczu trochę siadło, a na murawie nie działo się nic godnego odnotowania. Gospodarze tak naprawdę groźnie zaatakowali dopiero w 31. minucie, gdy na strzał z 25 metrów zdecydował się Jakub Tosik. Ładną paradą bramkarską popisał się Mariusz Pawełek i wynik nie uległ już zmianie. Emocje na boisku w pierwszej połowie nas nie rozgrzały, było dużo fauli oraz walki, lecz nie przełożyło się to na dobrą grę obydwu zespołów.
Po przerwie „Czarne Koszule” postanowili odważniej zaatakować zespół gości. Bardzo dobrze od początku drugiej połowy prezentował się Janusz Gancarczyk, który zmienił słabo spisującego się Bruno. Były zawodnik Śląska Wrocław, swoimi rajdami lewą flanką, sprawiał wiele problemów defensywie wiślaków. Oglądając te zawody można było odnieść wrażenie, że oba zespoły koncentrują się bardziej na tym, by nie stracić przypadkowego gola, niż na jego strzeleniu. Goście mieli czego bronić, dlatego liczyli na groźne kontry, po których mogliby podwyższyć wynik tej rywalizacji. W 71. minucie Patryk Małecki zagrał do zamykającego akcję Kirma, lecz ten uderzył jedynie w boczną siatkę. Chwilę później strzelali Wilk oraz Małecki, jednak w obu przypadkach zwycięsko z tych sytuacji wyszedł golkiper, Sebastian Przyrowski. Zawodnicy Polonii świetną sytuację w meczu mieli w 85. minucie, kiedy po zagraniu piłki głową, Daniel Gołębiewski spudłował z pięciu metrów. Jeszcze lepszą okazję kilka minut później zaprzepaścił Mierzejewski – spudłował z trzech metrów. Wynik nie uległ już zmianie i wiślacy mogli cieszyć się ze zdobycia trzech punktów na trudnym terenie.











