Na stadionie przy ulicy Konwiktorskiej w Warszawie byliśmy dzisiaj świadkami wielkiego piłkarskiego święta. Powody do radości mieli jednak wyłącznie kibice warszawskiej Polonii, którzy pewnie pokonali podopiecznych Macieja Skorży.
Spotkanie poprzedziła minuta ciszy, poświęcona pamięci zmarłemu niedawno Edmundowi Zientarze, który był legendarnym piłkarzem warszawskiej Legii.
Pierwsze 15 minut nie przyniosło oczekiwanych emocji, za to kibice na stadionie bawili się doskonale, głośno dopingując swoich pupili. Na boisku oglądaliśmy wyrównaną grę, piłkarze obu drużyn wyszli na murawę maksymalnie skoncentrowani oraz nastawieni na agresywną walkę od pierwszej minuty. Akcji ofensywnych było jednak niewiele, a na uwagę zasługuje jedynie akcja Macieja Rybusa, zakończona niecelnym strzałem reprezentanta Polski.
W kolejnych minutach wydawało się, że Legia powoli uzyskuje przewagę. Mozolna praca walecznych pomocników przyniosła efekt w postaci sytuacji Takesure’a Chinyamy, jednak były król strzelców jeszcze nie uregulował celownika tak precyzyjnie, jak przed kontuzją. Później do głosu doszły „Czarne Koszule”. Dwukrotnie groźnie zza pola karnego uderzał Mierzejewski, ale pewnymi interwencjami popisał się strzegący bramki Legii Marijan Antolović. Legia nie pozostawała dłużna, bo mocny strzał Borysiuka mógł sprawić wiele kłopotów bramkarzowi Polonii, jednak dobrze ustawiony Przyrowski nie dał się zaskoczyć.
W ostatnich minutach pierwszej połowy emocji nie brakowało. Legia starała się wykorzystać szybkość Manu, ale mogło się wydawać, że Polonia dobrze rozpracowała nowego piłkarza „Wojskowych”. Ambitnym rajdem popisał się Jędrzejczyk, lecz zamiast walczyć o piłkę do końca, próbował wymusić rzut karny. Szansę miała też Polonia, groźny strzał Bruno z dużym trudem odbił Antolović. Chwilę później po raz kolejny w roli głównej wystąpił Bruno, który dograł piłkę do Piątka, lecz ten przegrał pojedynek z golkiperem Legii. W ostatnich sekundach efektownym rajdem popisał się Piątek, po czym podał do wychodzącego na dobrą pozycję Mierzejewskiego, akcja zakończyła się jednak doskonałą interwencją Knezevicia.
Nie wiemy, co w przerwie swoim piłkarzom powiedział trener Jose Maria Bakero, ale wiemy, że przyniosło to piorunujące efekty. Tuż po wznowieniu gry na strzał z dystansu zdecydował się Bruno. Uderzenie Brazylijczyka wylądowało w dolnym rogu bramki Antolovicia i na tablicy świetlnej mieliśmy wynik 1:0.
Kuriozalna sytuacja miała miejsce w 59. minucie. Wydawało się, że po dośrodkowaniu Iwańskiego z rzutu wolnego Przyrowski pewnie złapie piłkę, lecz ten odbił ją tak niefortunnie, że ta wylądowała na poprzeczce i wyszła na rzut rożny. Po dośrodkowaniu z kornera strzelał Vrdoljak, ale futbolówka poszybowała nad poprzeczką. Chwilę później doskonałą sytuację miała Polonia. W sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Gołębiewski, lecz napastnikowi „Czarnych Koszul” zabrakło zimnej krwi i w efekcie posłał piłkę obok bramki. W odpowiedzi po podaniu Iwańskiego z powietrza strzelał Chinyama, ale Przyrowski był na posterunku.
Mecz rozstrzygnął Ebi Smolarek w 80. minucie meczu. Prawym skrzydłem popędził Łukasz Piątek, który dośrodkował piłkę do byłego reprezentanta Polski, a ten strzałem głową pokonał Antolovicia. To pierwszy gol w drugim ligowym występie Smolarka w polskiej Ekstraklasie. Kilka chwil później Legia została znokautowana. Znakomite podanie otrzymał Mierzejewski, który samotnie popędził na bramkę legionistów i sprytnym lobem umieścił piłkę w bramce.










