Zespół Polonii Warszawa kolejny raz kończy swoje spotkanie ze zdobyczą punktową. Tym razem warszawski zespół rozgrywał spotkanie z Koroną Kielce, która przez większą część spotkania starała się bronić dostępu do własnej bramki oraz sporadycznie kontrować.
Polonia Warszawa rozegrała bardzo dobre spotkanie. Po ostatnich meczach z Legią oraz Polonią Bytom, gdzie bytomianie zdobywali punkty, zespół uwierzył w siebie i pokazał pełnię swoich możliwości. Jednak do wygrania potrzebne było jeszcze szczęście, którego zdecydowanie im zabrakło…

Pierwsza połowa to bardzo ładne akcje Polonii. Dokładne podania wymieniali Damian Jaroń oraz Łukasz Trałka, co powodowało, że zawodnicy Korony musieli nieźle się napocić. „Czarne Koszule” czasem wręcz ośmieszały piłkarzy Korony, którzy w ogóle nie radzili sobie w tym dniu na boisku. Gdyby nie dobra postawa obrońców z Kielc, Hernaniego oraz Malarczyka, to pierwsza połowa mogłaby się skończyć minimum trzema bramkami na koncie gospodarzy. Pierwszego gola w 29. minucie spotkania zdobył bardzo dobrze grający Filip Ivanovski. Po strzale z pięciu metrów piłka zatrzepotała w bramce strzeżonej przez Zbigniewa Małkowskiego. Jeszcze przed przerwą o mały włos, a po złym zagraniu Sebastiana Przyrowskiego piłkę przejąłby Edi, jednak wszystko skończyło się szczęśliwie dla Polonii. Wynik do przerwy nie uległ zmianie.
W drugiej połowie przebieg gry w ogóle się nie zmienił. To Polonia cały czas „grała swoje”. Często szczęścia, szczególnie zza pola karnego, próbowali Łatka oraz Sarvas, niestety ich próby kończyły się niepowodzeniem. Polonia nie dała rady udowodnić swojej przewagi kolejną bramką. Cudem można określić to, co stało się w doliczonym czasie gry. Ostatnia minuta dodatkowego czasu drugiej połowy przyniosła chyba największe emocje tejże kolejki. W 93. minucie, po przysłowiowym „kartoflu”, piłka znalazła się w bramce Przyrowskiego. Najpierw futbolówkę trącił Mijajlović, później Hernani i to on dał cenny, lecz niezasłużony punkt kieleckiej drużynie.
Spotkanie zakończyło się podziałem punktów, jednak zdecydowanie Polonia Warszawa była dużo lepszym aktorem tego widowiska.










