Polonia Warszawa zdeklasowała ostatnią w ligowej tabeli Cracovię. Podopiecznym Pawła Janasa trzykrotnie udało się pokonać Mariusza Cabaja, a czynili to: Trałka, Sobiech i Gołębiewski.
Kibice zgromadzeni przy Konwiktorskiej nie mogli narzekać – spotkanie stało na wysokim poziomie, a stołeczna Polonia rozgrywała wyśmienite zawody. „Czarne Koszule” potrzebowały tylko siedmiu minut, by celebrować zdobycie bramki. Sobiech z dużą pewnością wbiegł na przebój w pole karne, po czym wystawił piłkę do Łukasza Trałki. Pomocnik Polonii posłał strzał, który po drodze odbił się jeszcze od poprzeczki i kompletnie zaskoczył Marcina Cabaja.

W 13. minucie kapitalną okazję przeprowadzili Ntibazonkiza z Dudzicem, którzy dwoma podaniami oszukali całą defensywę Polonii. Oko w oko z Przyrowskim znalazł się Burundyjczyk, jednak posłał piłkę w słupek. O tym, że niewykorzystane sytuacje się mszczą, Cracovia przekonała się cztery minuty później. Najpierw w poprzeczkę trafił Bruno, który uderzeniem z dystansu mógł pogrążyć rywala. Czego nie zrobił Brazylijczyk, zrobił Sobiech. 20-latek do spółki ze Smolarkiem rozmontował defensywę „Pasów” i precyzyjnym uderzeniem umieścił piłkę w siatce.
Dzieła zniszczenia, gospodarze mogli dokonać w 25. minucie. Fantastyczną akcję lewą flanką przeprowadził Mierzejewski, po czym zdecydował się na podanie. Piłka trafiła pod nogi Smolarka, który będąc tyłem do bramki uderzył instynktownie piłkę. Futbolówka odbiła się jeszcze od Janusa i trafiła w słupek.
Polonia całkowicie zdominowała rywala. Gospodarze do końca pierwszej odsłony przeprowadzili jeszcze kilka ciekawych akcji. Najlepszą był strzał Andreu z dystansu w 41. minucie, który jednak został obroniony przez Cabaja, oraz wybite z linii bramkowej uderzenie Trałki, które miało miejsce 60 sekund później. Nie udało się jednak do przerwy zmienić wyniku.
W drugiej połowie tempo spotkania wyraźnie opadło – polonistów satysfakcjonował rezultat z pierwszej odsłony, a Cracovii z trudem przychodziło przedostanie się pod bramkę rywala. Udało jej się to jednak w 57. minucie, kiedy to dośrodkowanie z prawej strony spadło wprost na głowę Stuarta. Holender precyzyjnie uderzył piłkę, lecz refleksem wykazał się Przyrowski, który na raty wybijał piłkę z linii bramkowej.
Akcję dobijającą kulejącego już rywala poloniści wyprowadzili w 69. minucie. Dośrodkowanie z prawego sektora boiska idealnie przyjął Sobiech, który odwrócił się i strzelił. Piłkę cudem obronił Cabaj, jednak futbolówka trafiła wprost na głowę Gołębiewskiego, który nie zwykł marnować takich sytuacji i umieścił piłkę w pustej siatce.
Do końca spotkania przy Konwiktorskiej nie działo się zupełnie nic godnego odnotowania. Polonia Warszawa wreszcie zdobyła komplet punktów, a Cracovia po raz kolejny udowodniła, że na ostatnim miejscu w tabeli nie znalazła się przypadkowo. Kiedy skończy się cierpliwość Janusza Filipiaka do Rafała Ulatowskiego?










