Korona Kielce przegrała na własnym boisku z Polonią Warszawa 1:3. Gole dla gości strzelali Sobiech, Mierzejewski i Smolarek. Bramkę dla korony zdobył z kolei Stano. Warto odnotować, iż była to pierwsza wygrana „Czarnych Koszul” w rundzie wiosennej odniesiona pod wodzą nowego szkoleniowca, Jacka Zielińskiego.

Pierwsze minuty spotkania w Kielcach przyniosły nam spore emocje. Już 120 sekund po pierwszym gwizdku sędziego prowadzenie objęła Korona. Ze stałego fragmentu gry wrzucał Edi, a piłka trafiła do Pavola Stano, który nie miał problemów z umieszczeniem jej w bramce. Polonia wyrównała bardzo szybko, już pięć minut później. Po dośrodkowaniu w pole karne niepewne wyjście z bramki Pilarza wykorzystał Smolarek, który głową zgrał futbolówkę do Sobiecha. Napastnik „Czarnych Koszul” miał przed sobą pustą bramkę, a w takich sytuacjach nie zwykł się mylić i na tablicy wyników mieliśmy remis. Polonia poszła za ciosem. W 13. minucie doskonałą prostopadłą piłkę otrzymał Mierzejewski. Reprezentant Polski nie mógł nie wykorzystać takiej sytuacji i wyprowadził gości na prowadzenie. Polonistom nadal było mało. Chwilę później podwyższyli oni bowiem prowadzenie. Po zagraniu piłki ręką w polu karnym przez Golańskiego arbiter podyktował rzut karny. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Smolarek i pewnie umieścił ją w bramce Pilarza. W 31. minucie Korona bliska była zmniejszenia strat. Po wrzutce w pole karne i przedłużeniu przez Janczyka futbolówka trafiła pod nogi Ediego. Ten uderzył bez zastanowienia, ale dobrą interwencją popisał się Przyrowski. W pierwszej połowie Polonia była zespołem zdecydowanie lepszym. Goście sporo grali z pierwszej piłki, długo się przy niej utrzymywali i byli bardzo skuteczni, dzięki czemu do przerwy prowadzili dwoma bramkami.

Druga część gry nie była już tak emocjonująca. Po przerwie na boisku pojawił się Paweł Sobolewski, który wniósł sporo ożywienia do gry Korony. Ta nie była jednak w stanie stworzyć sobie klarownej sytuacji do wyrównania. Jeśli chodzi o Polonię, to podopieczni Jacka Zielińskiego wyraźnie zaczęli bronić wyniku, starając się przeszkadzać Koronie w rozwijaniu akcji. Wraz z upływającym czasem z Korony zaczęła jednak uchodzić nadzieja na korzystny wynik. W grze gospodarzy widać było coraz mniejszą wolę walki. Poloniści starali się to wykorzystać, próbując utrzymywać się przy piłce, i od czasu do czasu uderzać na bramkę Małkowskiego, który w drugiej połowie zmienił Pilarza. Na minutę przed końcem bramkę mógł zdobyć jeszcze Mierzejewski, ale jego strzał przeleciał ponad bramką Korony.











