Podczas meczu Zawiszy Bydgoszcz z Widzewem Łódź doszło do okropnego incydentu. Oddziały policji bezpodstawnie zaatakowały sporą grupę kibiców.
Około 70. minuty kibice gospodarzy opuścili swój sektor, aby przywitać sympatyków zaprzyjaźnionego ŁKS-u, którzy dopiero co dojechali do Bydgoszczy. Dwóch fanów Zawiszy podeszło do ochrony i zaczęło prosić o wpuszczenie kibiców z Łodzi na sektor.

Po kilku minutach zupełnie bez powodu policjanci napadli z pałkami na tych dwóch kibiców, którzy rozmawiali z przedstawicielami ochrony. Chwilę później dwa oddziały policji ruszyły na pozostałych fanów, wśród których znajdowały się również kobiety i dzieci. Zaatakowali ich pałkami, gazem pieprzowym, a potem granatami hukowymi.
Część kibiców uciekła, reszta starała się uspokoić sytuację, ale gdy stało się jasne, że policja nie ma zamiaru zaprzestać bezpodstawnego ataku, odpowiedziała agresją na agresję. W stronę stróżów prawa poleciały kostki brukowe, kamienie, stoły i wszystko, co kibice mieli pod ręką.
Policjanci rozpoczęli atak pistoletami kulkowymi. Mimo że mają oni prawo ostrzeliwać agresorów (którymi kibice nie byli) tylko na wysokości nóg, część fanów odniosła nawet rany twarzy. Według opisu świadka jeden z kibiców został pobity do nieprzytomności.
Obecnie nie znamy oficjalnych stanowisk ani bydgoskiej policji, ani stowarzyszenia kibiców.
Aktualizacja (11:15):
Według oficjalnego Stowarzyszenia Kibiców Zawiszy Bydgoszcz (zawiszafans.pl) policja bezpodstawnie przebywała na stadionie. Dalej czytamy: Widzieliśmy zwierzęce pałowanie, wyżywanie się białych kasków, którzy widocznie czekali tylko na rozkaz, aby sprowokować rozróbę. Dlatego postanowiliśmy wyjść z trybun, że stadionu, bo nie będziemy poddawać się dyktatowi niewyżytych osobników. I co wtedy? Oczywiście ciąg dalszy, pałowanie, gaz nie patrząc, że wychodzą ludzie z dzieciakami, bo jest okazja pokazać jakim się jest kozakiem schowanym w kordonie, zamaskowanym kominiarką i wszystko w ramach prawa. W dalszej części kibice podkreślają, że w poprzednich meczach podwyższonego ryzyka policja na stadionie się nie pojawiła i nic się nie działo. Dodają również, że oprócz policji za całą akcję obwiniają również władze klubu. Pełne oświadczenie dostępne jest tutaj.
Z kolei Komenda Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy informuje o zdecydowanym działaniu, które przywróciło porządek na stadionie: W trakcie drugiej połowy meczu pod stadion dotarła grupa około 600 kibiców ŁKS Łódź. Osoby nie posiadając biletów, próbowały wedrzeć się na stadion. Wobec agresywnie zachowujących się osób, które wyłamały ogrodzenie użyto pałek i gazu. Na stadion dostałą się grupa ok. 50 pseudokibiców. Na wniosek organizatora na stadion wprowadzone zostały siły policyjne. Działania te powstrzymały agresorów. Dziwnym wydaje się tylko to, że zamiast 50 kibiców pokrzywdzonych zostało ich o wiele więcej. Policja zwraca uwagę też na odpalenie rac i rzucanie petard hukowych, co oczywiście miało miejsce, ale tylko na trybunach. W funkcjonariuszy petardami rzucali ze swojego sektora kibice Widzewa, którzy uszkodzili ogrodzenie sektora gości. Pełne oświadczenie można przeczytać .











