Mówiło się o tym awansie od dawna, ale oficjalnej decyzji jeszcze nie było. Dzisiaj już jednak możemy ogłosić, że Szymon Marciniak wskoczył do pociągu UEFA Elite, który powoli zmierza w kierunku mistrzostw Europy, które za rok odbędą się we Francji. Nie jest jednak wykluczone, że po drodze zostanie z niego wypchnięty. Dzisiaj jednak zakładamy różowe okulary i oczami wyobraźni widzimy 34-letniego arbitra, który na oczach 80-tysięcy kibiców prowadzi finał ME.
A skąd właściwie wziął się Szymon Marciniak wśród najlepszych sędziów w Europie? Zaczynał kopać w piłkę w Wiśle Płock, trenował z pierwszym zespołem, ale jednak czegoś zabrakło, żeby wskoczyć poziom wyżej. Pewnie teraz po latach nie żałuje. Nie miał na tyle talentu, żeby przebić się jako piłkarz, a jako sędzia spotykał się na jednym boisku z Cristiano Ronaldo czy Garethem Balem. Mogą mu tego zazdrościć wszyscy polscy piłkarze. No może poza Robertem Lewandowskim. Obaj są piłkarskimi wizytówkami naszego kraju. A teraz po awansie Marciniaka może być już tylko lepiej. Ten awans odbił się głośnym echem także na Twitterze, gdzie prezes PZPN-u, Zbigniew Boniek pogratulował sędziemu z Płocka spektakularnego awansu do grupy najlepszych arbitrów Starego Kontynentu.
Ma szansę wyprzedzić Michała Listkiewicza, który w 1994 roku wystąpił w finale Mistrzostw Świata jako asystent sędziego głównego. Podobną drogę może przejść jego syn, Tomasz, który często pomaga Szymonowi Marciniakowi na linii.

Szymon Marciniak może i nie jest tak bardzo lubiany, jak Tomasz Musiał, ale również piłkarze darzą go sporą sympatią, ceniąc jego profesjonalizm i świetne wyszkolenie fizyczne. Może nie wszyscy zdają sobie sprawę, ale sędziowie podczas meczu przebiegają więcej niż zawodnicy (rekord Marciniaka to prawie 15 kilometrów!). Jest to jednak inny rodzaj wysiłku, raczej jednostajny.
Marciniak nieraz powtarza, że wiele zawdzięcza w życiu szczęściu, a dzisiejszy awans to kolejny dowód na to, że w sporcie poza talentem i ciężką pracą, trzeba mieć to „coś”, czym wyróżniasz się na tle rywali. Te pięć procent, które sprawia, że wskakujesz do lepszego pociągu, z klimatyzacją, Wi-Fi i cateringiem. Przez niższe klasy rozgrywkowe przebrnął bez szwanku na psychice. Jako były zawodnik miał łatwiejszą drogę, ale za każdym razem musiał udowadniać swoją wartość. Otrzymywał życiowe szanse i się nie spalał. Jest bardzo mocny psychicznie i… fizycznie. Pod względem przygotowania kondycyjnego stawiany jako wzór dla młodszych kolegów.











