W najnowszej historii Niemcy są jednym z głównych państw, do których emigrują Polacy. Nie inaczej było i jest z piłkarzami. Do gry w lidze naszych zachodnich sąsiadów przyciaga ich zarówno poziom sportowy, jak i możliwość zarobienia większych pieniędzy. Przedstawiamy naszych rodaków, którzy najtrwalej odznaczyli się na kartach historii niemieckiej piłki.

Cała przygoda Polaków w lidze niemieckiej rozpoczyna się od osoby budzącej chyba największe kontrowersje od samego początku istnienia piłki nożnej w naszym kraju. Najpierw bohater całego kraju, po czterech bramkach strzelonych Brazylii w finałach mistrzostw świata w 1938 roku, a tuż przed wybuchem wojny, zdobywając trzy gole i wywalczając rzut karny, zapewnił Polsce zwycięstwo 3:2 z wicemistrzami świata – Węgrami. Później uznany za zdrajcę, ponieważ grał dla III Rzeszy. Ernest Otton Willimowski – jeden z najlepszych piłkarzy swoich czasów – to człowiek, o którym można by napisać wiele książek. O jego karierze piłkarskiej, ale także o życiu pozasportowym, które nie było łatwe. Grał w wielu klubach niemieckich, m.in. PSV Chemnitz, Karlsruher FV TSV Detmond, BC Augsburg, Singen 04, VfR Kaiserslautern, Kehler FV. Jednym z największych sukcesów było zdobycie Pucharu Niemiec z TSV 1860 Monachium. Jeśli chodzi o ilość bramek, to najwięcej zdobył ich dla VfR Kaiserslautern – 70. Więcej o Wilimowskim można przeczytać w artykule mu poświęconym, w ramach cyklu „Futbol jest wielki” kilk.
Na kolejne wyjazdy polskich piłkarzy za zachodnią granicę musieliśmy czekać bardzo długo, bo aż do lat 80. Spowodowane to było panującym w Polsce ustrojem. Jednym z niewielu wyjątków był Waldemar Słomiany, który… grał na Zachodzie nielegalnie. Głośniej niż o występach byłego obrońcy Górnika Zabrze w Schalke Gelsenkirchen było o „karierze”, jaką zrobił w Arminii Bielefeld. Jednokrotny reprezentant Polski brał udział w przekupieniu kilku piłkarzy innych klubów, w celu utrzymania się jego drużyny w Bundeslidze. Ostatecznie Arminia została zdegradowana do trzeciej ligi, a sam Słomiany po odbyciu kary zakończył karierę piłkarską, wcześniej reprezentując drużynę z Bielefeld w 46 meczach. Wracając jeszcze do jego występów w Schalke, rozegrał dla „Die Knappen” 52 spotkania i pozostawił po sobie bardzo dobre wrażenie. Być może właśnie jego postawa zachęciła działaczy S04, do sięgania po polskich obrońców już na przełomie wieków.
W latach 80. najwięcej polskim piłkarzom zawdzięczał Eintracht Frankfurt. Pierwszym, który reprezentował barwy „Orłów”, był Cezary Tobollik. Przez dwa sezony gry były napastnik Cracovii strzelił 12 goli w 42 meczach. Wystarczyło to jednak, aby po jego odejściu w 1985 roku w Frankfurcie zatęsknili za polskimi napastnikami. Rok później do klubu zostali sprowadzeni Włodzimierz Smolarek i Janusz Turowski. Wraz z tym drugim do Eintrachtu przybył również Jarosław Biernat, ale on akurat wielkiej kariery w Niemczech nie zrobił. Co innego dwaj napastnicy, którzy byli czołowymi postaciami zespołu „Orłów”, z którym w 1988 roku zdobyli Puchar Niemiec. Po tym sukcesie z klubu odszedł Smolarek, kończąc przygodę z Eintrachtem z dorobkiem 13 bramek i kontynuował swoją karierę w Feyenoordzie Rotterdam. Z kolei Turowski pozostał w Frankfurcie jeszcze trzy lata i łącznie w przeciągu pięciu sezonów zdobył 28 goli. Potem występował jeszcze w VfB Leipzig, gdzie zakończył swoją karierę w 1993 roku.










