Sevilla czy Atletico Madryt? W środę o 22:00 rozpocznie się drugi półfinałowy mecz Pucharu Króla. W lepszej sytuacji są madrytczycy, którzy wygrali pierwsze spotkanie 2:1.

Emocji na Ramon Sanchez Pizjuan zabraknąć nie powinno. Obydwie drużyny słyną z temperamentnego stylu. W przypadku Sevilli objawia się to po prostu charakterystyką gry stosowaną już od długiego czasu. Atletico zadziorną drużyną stało się pod wodzą Diego Simeone, który całkowicie odmienił stołeczną ekipę. Argentyńczyk na Vicente Calderon jest osobą absolutnie nietykalną. Takich wyników „Los Rojiblancos” nie odnosili już od bardzo dawna, choć cień na świetną grę w Primera Division rzuca odpadnięcie z Ligi Europy. Nie ulega jednak wątpliwości, że przed środowym rewanżem zdecydowanie większą motywację mają piłkarze Sevilli. Jeśli andaluzyjska drużyna myśli o tym, aby w przyszłym sezonie występować na europejskiej arenie, musi zrobić wszystko, by odwrócić losy z pierwszego pojedynku.
Wspominaliśmy o temperamentnym charakterze tego meczu. Mamy tylko nadzieję, że ów temperament nie doprowadzi do tego, że któraś drużyna (wskazanie na Sevillę) będzie kończyć mecz w dziesiątkę. W dwóch ostatnich spotkaniach tych ekip arbitrzy pokazali aż… sześć czerwonych kartek – w tym pięć dla klubu z Ramon Sanchez Pizjuan! Czy Andaluzyjczycy są w stanie przeciwstawić się powracającemu do dyspozycji z początku sezonu Atletico? Po raz ostatni pokonali swojego najbliższego rywala w 2010 roku. Przed własną publicznością wygrali 3:1 i taki wynik dałby im teraz upragniony awans do wielkiego finału. Wiele zależeć będzie od dyspozycji drugiej linii i Alvaro Negredo. W ostatnich tygodniach z dobrej strony pokazuje się Gary Medel, niczego zarzucić nie można także Rakiticiowi czy Navasowi. Sevilla musi jednak Atletico pokonać, dlatego największe nadzieje pokłada się w byłym napastniku Realu Madryt. Negredo jest najlepszym strzelcem drużyny w rozgrywkach Copa del Rey, jednak na murawie Ramon Sanchez Pizjuan nie on będzie jedynym goleadorem. Naprzeciw niego staną Diego Costa i Radamel Falcao. Nie wiadomo co prawda do końca, czy Diego Simeone zdecyduje się na grę dwójką nominalnych napastników, mając na uwadze, że nie musi za wszelką cenę atakować rywala. Wydaje się to jednak logiczne rozwiązanie, bo Costa ma patent na zdobywanie goli w Pucharze Króla, a Falcao patentu nie potrzebuje – bramki i tak strzela jak na zawołanie. Do tej pory Kolumbijczyk był oszczędzany, jednak po odpadnięciu z Ligi Europy Atletico na pewno będzie mierzyć w krajowy puchar, więc nie ma sensu zostawiać Kolumbijczyka na ławce czy trybunach.












