W pierwszym spotkaniu 25. kolejki TME Cracovia pokonała Podbeskidzie Bielsko-Biała 3:1. Bramki dla gospodarzy strzelali: Budziński, Kosanović i Ntibazonkiza. Goście odpowiedzieli kuriozalnym golem Sokołowskiego. Podbeskidzie spotkanie kończyło w dziesiątkę, ponieważ w 74. minucie czerwoną kartkę obejrzał Sourek.

Determinacja i wola walki – to przede wszystkim charakteryzowało grę Cracovii od pierwszych minut spotkania. Gospodarze walczyli o każdą piłkę i za swój wysiłek zostali wynagrodzeni już w 7. minucie spotkania. Futbolówkę w środkowej strefie boiska otrzymał Marcin Budziński, który popędził przed siebie i bez asysty żadnego z obrońców strzelił sprzed pola karnego, a piłka wpadła tuż przy słupku bramki strzeżonej przez Zajaca. Bardzo dobrą okazję w 12. minucie miało Podbeskidzie, ale uderzenie głową Dancika obronił Kaczmarek, natomiast dobita Sourka była minimalnie niecelna. Dużo więcej szczęścia w kolejnej akcji miał Sokołowski, który z prawej strony próbował dośrodkować, ale skiksował i w konsekwencji przelobował golkipera gospodarzy. Chwilę później goście mogli pójść za ciosem, ale Cohen z kilku metrów fatalnie przestrzelił nad bramką. W 24. minucie bardzo dobrze pokazał się Visnakovs, który przedryblował kilku zawodników, ale jego strzał był dużo gorszej jakości.
Stopniowo goście zaczęli osiągać coraz większą przewagę, a Cracovia po dobrym początku prezentowała się teraz znacznie gorzej. Dobrze w bramce krakowian spisywał się jednak Kaczmarek, który raz po raz rehabilitował się za błąd przy bramce dla Podbeskidzia. W 38. minucie ponownie swojego szczęścia próbował Budziński, ale tym razem futbolówka przeleciała wysoko nad bramką. Gospodarze wciąż nie odstawiali nogi, walcząc o każdą piłkę, ale Podbeskidzie nie pozostawało im dłużne. W 42. minucie świetną okazję miał Puzigaća, który po dośrodkowaniu z rzutu rożnego dopadł do piłki, ale jego strzał głową był wyjątkowo nieudany. Chwilę później arbiter zakończył pierwszą połowę, a obie drużyny schodziły do szatni z wynikiem remisowym.

Druga część spotkania rozpoczęła się od bardzo dobrej okazji dla Podbeskidzia, które wyszło z groźną kontrą, ale akcja spaliła na panewce. Chwilę później świetnie uderzał Patejuk, ale Kaczmarek z problemami sparował piłkę. Tymczasem w 54. minucie Cracovia ponownie wyszła na prowadzenie. Sprytnym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Kosanović, a Zajac mógł jedynie bezradnie obserwować futbolówkę, która wpadła obok słupka. Goście żwawo ruszyli do odrabiania strat, ale i Cracovia nie zamierzała osiąść na laurach. W efekcie oglądaliśmy szybkie, dynamiczne spotkanie z wieloma akcjami. W 67. minucie gospodarze mogli podwyższyć prowadzenie, ale strzał Budzińskiego tuż sprzed linii pola karnego był niecelny.











