Jedna połowa wystarczyła Śląskowi do wypunktowania Odry Wodzisław i podreperowania bilansu strzelonych bramek. Do cennego zwycięstwa wrocławian największą cegiełkę dołożył Sebastian Mila, który zdobył dwa gole i zaliczył dwie asysty.
Niemalże każde wejście wrocławian w pole karne Odry Wodzisław kończyło się golem. Pierwsza groźna sytuacja Śląska w tym meczu miała miejsce już w 8. minucie. Z rzutu rożnego dośrodkowywał Sebastian Mila, a do piłki najwyżej w polu karnym doskoczył Amir Spahić i kibice na Dolnym Śląsku mogli triumfować. Piłkarze dowodzeni przez Ryszarda Tarasiewicza zamierzali pójść za ciosem i już kilka minut po objęciu prowadzenia podwyższyli wynik. Pomógł im w tym nieco sędzia, który podyktował rzut karny, mimo że Tomasz Szewczuk był nieprzepisowo zatrzymywany przed szesnastką. Piłkę na jedenastym metrze ustawił sobie Mila i nie dał szans debiutującemu w Ekstraklasie Buchalikowi. Popularny „Roger” miał swój wydatny udział przy trzecim golu dla Śląska. Mila obsłużył doskonałym podaniem Vuka Sotirovica, któremu nie pozostało nic innego, jak zdobyć piątą bramkę w sezonie.
Odra była w tym momencie na kolanach, a do końca meczu była jeszcze ponad godzina. Mimo to piłkarze Śląska uraczyli swoich fanów jeszcze jednym trafieniem. Świetną grę w tym meczu, tym razem golem strzelonym z akcji, przypieczętował… Sebastian Mila. Po przerwie Odra nie była w stanie odpowiedzieć nawet golem honorowym. Podopieczni Roberta Moskala udowodnili tym meczem, że nieprzypadkowo znajdują się na ostatnim miejscu w lidze. Przy tak fatalnej dyspozycji trudno przypuszczać, by Odrze udało się utrzymać w Ekstraklasie.










