Hannover 96 wygrał 4:1 z FC Köln. Mecz mógłby zakończyć się jednak zupełnie innym wynikiem, gdyby goście wykorzystali stworzone sytuacje. Bohaterem meczu został Mame Biram Diouf, który wszedł z ławki rezerwowych i zdobył dwie bramki. Sławomir Peszko grał do 72. minuty i zanotował asystę.
Od początku, co było do przewidzenia, do ataku ruszył Hannover. Najbardziej pachniało bramką po akcji Rauscha i kopnięciu przez niego piłki. Wyszło coś między strzałem a mocnym dośrodkowaniem, jednak futbolówka nie znalazła ani żadnego partnera, ani drogi do bramki. Drużyna z Kolonii przetrzymała napór i w 10. minucie to ona mogła zdobyć bramkę. Po prostopadłym podaniu Clemensa sam na sam wyszedł Novaković, jednak trafił w Zielera, a celnie dobić nie potrafił Ishak. W 19. minucie gospodarze objęli prowadzenie. Po akcji lewą stroną podanie od Abdellaoue otrzymał Schlaudraff. Jego potężny strzał obronił Rensing, ale wybił piłkę przed siebie, co bezlitośnie wykorzystał Stindl. Wydaje się, że bramkarz gości w tej sytuacji popełnił błąd. Po pierwszych minutach granych w dobrym, szybkim tempie obie drużyny przystopowały, jednak to Hannover nadal przeważał.
W 31. minucie Abdellaoue, po nieporozumieniu jednego z obrońców i Rensinga, powinien zdobyć bramkę, jednak Geromel zdołał naprawić swój błąd i wybił piłkę. Chwilę później kolejny błąd formacji obronnej sprokurował sytuację sam na sam, jednak tym razem dobrze zachował się bramkarz gości. W 33. Rausch próbował uderzyć z woleja, ale trafił w Rensinga. Dwie minuty Stindl strzelał niczym Raul czy Holtby. W 36. minucie Novaković powinien wyrównać. W 42. minucie po błędzie Hagguiego Clemens oddał strzał z kilku metrów, ale kapitalnie obronił Zieler. Chwilę później bramkarz Hannoveru nie miał już szans, kiedy po dośrodkowaniu Peszki z rzutu rożnego bramkę zdobył Pezzoni i dzięki temu trafieniu pierwsza połowa zakończyła się remisem.
W przerwie Abdellaoue zmienił Diouf. Początek drugiej części meczu to zaskakująca przewaga FC Köln. Jednak groźną akcję jako pierwsi przeprowadzili gospodarze. W 50. minucie po wymienieniu kilku podań świetnie dośrodkował Stindl, ale Dioufowi zabrakło centymetrów, aby trafić piłkę i skierować ją do siatki. W 54. minucie Schlaudraff zbiegł do środka i uderzył z dystansu, ale z tą piłką Rensing nie miał problemów. Mimo tych dwóch dobrych ofensywnych akcji gospodarzy w 58. minucie Zieler najpierw wybił w bok strzał z dystansu Clemensa, a potem na refleks obronił dobitkę Novakovicia. Minutę później Słoweniec musiał zdobyć bramkę. Po strzale Ishaka piłka trafiła pod jego nogi. Jak nie trafił z kilku metrów na pustą bramkę, wie tylko on sam.
Słynne piłkarskie porzekadło głosi, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. W 60. minucie Rausch został sfaulowany w polu karnym przez Sereno, a karnego pewnie wykorzystał Schlaudraff. Pięć minut później Rausch mógł ukoronować swój dobry występ bramką, ale w sytuacji sam na sam lepszy okazał się Rensinger. W 67. minucie po szybkiej kontrze Ya Konan, który chwilę wcześniej pojawił się na boisku, zwiódł dwóch rywali, podał do Dioufa, a ten nie miał problemów z pokonaniem bramkarza. Kwadrans przed końcem kolejną kontrę przeprowadzili gospodarze. Stindl podał do Dioufa, ten wycofał piłkę do Ya Konana, który powinien był podawać do będącego na czystej pozycji Stindla. Reprezentant WKS zdecydował się jednak na strzał, ale nie trafił w bramkę.









