W najciekawszym meczu kolejki Borussia Dortmund grała na Signal Iduna Park z Hannoverem 96. Pierwsza połowa trochę zawiodła i nic nie zapowiadało gradu bramek, jaki nastąpił w drugiej odsłonie spotkania. Ostatecznie podopieczni Juergena Kloppa zwyciężyli aż 4:1 i chyba wracają do swojej optymalnej formy.
Początek spotkania niespodziewanie należał do Hannoveru, który był częściej przy piłce i kierował losami meczu. Borussia natomiast grała z kontry. Pierwszy strzał padł ze strony gospodarzy, a konkretniej Gotzego. Kolejna szansa pojawiła się około 10. minuty, kiedy to na strzał z rzutu wolnego zdecydował się Sahin. Piłka poleciała wprost w ręce bramkarza. Borussia przejęła inicjatywę, aktywni byli zwłaszcza Schmelzer i Grosskreutz. Po kwadransie gry na prowadzenie mógł wyjść Hannover. Weidenfeller popełnił błąd przy wyjściu do piłki, ale Ya Konan nie wykorzystał szansy. W odpowiedzi nastąpiła świetna kontra gospodarzy. Gotze zagrał do Barriosa, ale ten z kilku metrów fatalnie skiksował. Chwilę później na strzał z dystansu zdecydował się Lewandowski, jednak bramkarz gości nie musiał interweniować. Obaj szkoleniowcy mocno przeżywali zawody i praktycznie przez cały czas stali przy liniach bocznych.
Borussia za wszelką cenę szukała bramki. Indywidualnych akcji próbowali Sahin czy Lewandowski, na lewej stronie walczył Schmelzer, jednak nic z tego nie wynikało. W 27. minucie talentem dryblerskim popisał się Ya Konan, ale zachował się zbyt egoistycznie i Weidenfeller bez problemu wyłapał futbolówkę. 60 sekund później Barrios znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, ale arbiter odgwizdał spalonego. Swoją szansę w pierwszej połowie miał także Subotić. Piłka, po jego strzale głową, wylądowała tylko na górnej siatce. Warto odnotować sporo prostych, technicznych błędów gospodarzy. Niedokładne podania czy problemy z przyjęciem piłki nie zdarzają się zbyt często graczom z Dortmundu. Pod koniec jeszcze raz zaatakowała Borussia, ale bramki już nie padły. Do przerwy na Signal Iduna Park było 0:0.
W drugiej połowie nie zobaczyliśmy już Rauscha, którego zastąpił Schlaudraff. Po przerwie mecz wyglądał znacznie lepiej, przede wszystkim poprawiła się gra Borussii. Już po paru minutach Barrios dodał do swojego konta kolejne dwa strzały. W międzyczasie żółty kartonik obejrzał Manuel Schmiedebach. W 56. minucie Hannover wywalczył rzut rożny. Goście krótko rozegrali stały fragment gry, Pinto ostro dokręcił piłkę na długi słupek, a tam był Abdellaoue, który pokonał bezradnego Weidenfellera. Gospodarze chcieli szybko odpowiedzieć na bramkę Hannoveru i ta sztuka im się udała. W 59. minucie kapitalną akcją popisał się Gotze, który minął obrońców rywala i umieścił piłkę w siatce.
Tymczasem boisko opuścił Schulz, a w jego miejsce pojawił się Chahed. Borussia po zdobyciu gola jakby się odblokowała i miała ochotę na więcej. Zaledwie kilka minut później gospodarze wyszli na prowadzenie. W 64. minucie kapitalną centrą popisał się Piszczek, a Barrios w końcu zdobył gola. W międzyczasie żółte kartki zobaczyli Goetze i Chahed. Swoich szans szukał Lewandowski, ale albo uderzał niecelnie, albo był blokowany. W 70. minucie napastnik reprezentacji Polski opuścił plac gry, a zastąpił go Błaszczykowski. Na kwadrans przed końcem meczu kolejną bramkę zdobył Barrios. Tym razem asystą popisał się Goetze. Szkoleniowiec Hannoveru przeprowadził kolejną zmianę, ale na niewiele się to zdało. Wciąż atakowali gospodarze, którzy kompletnie zdominowali swoich rywali. W 83. minucie padł kolejny gol dla dortmundczyków. Tym razem po widowiskowym zagraniu Barriosa celnym strzałem popisał się Grosskreutz. Hannover próbował zmniejszyć rozmiary porażki, ale pewnie w bramce grał Weidenfeller. W końcówce jeszcze groźnie strzelał Sahin, ale wynik już się nie zmienił. Po niezwykłej drugiej połowie Borussia wygrywa na własnym stadionie z Hannoverem aż 4:1!








