Hiszpania rozgromiła reprezentację Polski 6:0. „Biało-czerwoni” nawet przez moment nie nawiązali walki z aktualnymi mistrzami Europy.
Ostatni z trzech zaplanowanych na to zgrupowanie mecz towarzyski reprezentacja Polski zagrała z Hiszpanią. Już dawno „Biało-czerwoni” nie mieli tak wymagającego przeciwnika. Dla Hiszpanii było to ostatnie spotkanie przed mistrzostwami świata w RPA. Obecni mistrzowie Europy poważnie potraktowali pojedynek z Polską. Vicente Del Bosque desygnował do gry najmocniejszy skład.

Już od pierwszych minut dominacja podopiecznych Del Bosque nie podlegała dyskusji. Mistrzowie Europy świetnie grali pressingiem i odbierali piłkę już na połowie rywala. Polacy w początkowej fazie meczu nie potrafili utrzymać się przy piłce. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W 10. minucie piłkę na lewym skrzydle dostał Iniesta. Gracz Barcelony miał bardzo dużo miejsca. Spokojnie z narożnika pola karnego dośrodkował piłkę do wbiegającego Villi, a ten bez problemu skierował ją do siatki.
Nasi piłkarze nie zdążyli otrząsnąć się po stracie bramki, a Tomasz Kuszczak musiał wyciągać piłkę z siatki po raz drugi. Fantastyczna akcja trio Iniesta-Xavi-Silva, którą ten ostatni wykończył strzałem do pustej bramki.
Po zdobyciu dwóch bramek Hiszpanie zwolnili nieco tempo. Obraz meczu nie uległ jednak zmianie. Cały czas gra toczyła się pod dyktando podopiecznych Del Bosque. Kolejne okazje dla Hiszpanii zmarnowali Villa i Xabi Alonso. W 26. minucie po raz pierwszy i ostatni Polacy zagrozili bramce Casillasa. Fantastyczne podanie za plecy obrońców otrzymał Lewandowski. Gracz Lecha odegrał piłkę do wbiegającego na 11 metr Peszki, a ten mocno uderzył w światło bramki. Strzał skrzydłowego reprezentacji Polski z największym trudem obronił bramkarz Hiszpanii. W 40. minucie spotkania z boiska zszedł najlepszy, jak do tej pory, Iniesta. Zastąpił go jego klubowy partner Pedro.
Końcówka pierwszej połowy tylko potwierdziła dominację Hiszpanów. Polacy nie mogli znaleźć sposobu na świetnie rozgrywających piłkę mistrzów Europy.
Drugą połowę „Biało-czerwoni” zaczęli fatalnie.W 50. minucie Xavi z rzutu wolnego płasko zagrał przed pole karne do Xabiego Alonso, a ten technicznie uderzył piłkę, która po rykoszecie trafiła do bramki Polaków.
Dziewięć minut później było już 4:0. Kolejna szybka akcja gospodarzy. Xabi Alonso prostopadle podał do Fabregasa, a ten nie zmarnował sytuacji sam na sam z Kuszczakiem. Z minuty na minutę gra podopiecznych Smudy wyglądała coraz gorzej. Przez kolejny kwadrans Hiszpanie zabawiali się z nami, spokojnie rozgrywając piłkę na naszej połowie.
Wtedy na boisku pojawił się Torres. Napastnik Liverpoolu dziesięć minut po wejściu na boisko strzelił bramkę. Zanim to zrobił Hiszpanie wymienili około 20 podań. Później wszystko potoczyło się już szybko. Fabregas prostopadle na skrzydło do Pedro, Pedro do środka do Torresa a ten strzałem po ziemi skierował futbolówkę do bramki.











