W ostatnim spotkaniu 11. kolejki T-Mobile Ekstraklasy GKS Bełchatów przegrał z Pogonią Szczecin 0:1. Piłkarze uraczyli nas żenującym widowiskiem, a jedynym pozytywnym aspektem tego meczu był bramka Maksymiliana Rogalskiego z rzutu wolnego.
Od pierwszych minut inicjatywę przejęli goście ze Szczecina. „Portowcy” próbowali strzelać z dystansu, ale ani Edi, ani Kolednowicz nie zdołali pokonać Stachowiaka. W 13. minucie rzut wolny sprzed pola karnego wykonywał Akahoshi, jednak zrobił to bardzo lekko i uderzył wprost w bramkarza GKS-u. W składzie gospodarzy debiutował Mario Simić, który dołączył do bełchatowian w ubiegłą środę. Chorwat wyszedł na szpicy „Brunatnych” i próbował rozerwać defensywę Pogoni.

W kolejnym kwadransie na boisku w Bełchatowie nie działo się zupełnie nic. Dopiero w 28. minucie piłkarze sprawili kibicom radość. Cieszyli się tylko fani szczecińskiej drużyny. „Portowcy” egzekwowali rzut wolny z 30. metra. Do piłki podszedł Maksymilian Rogalski i soczystym strzałem pokonał Adama Stachowiaka. Piękna bramka. Bełchatowianie po raz kolejny musieli odrabiać straty.
W 35. minucie doszło do pierwszej zmiany. Za słabo spisującego się Alana Stulina wszedł Kamil Wacławczyk. Goście nie rezygnowali z ataków i próbowali podwyższyć prowadzenie. Swoje szanse mieli Akahoshi i Rogalski, ale ich próby były nieskuteczne. Bełchatowianie natomiast nie byli w stanie poważnie zagrozić bramce strzeżonej przez Dusana Pernisa. Do przerwy Pogoń prowadziła 1:0.
Już dwie minuty po rozpoczęciu drugiej połowy gospodarze mieli idealną okazję do wyrównania. W sytuacji sam na sam znalazł się Marko Simić, ale bardzo dobrze zachował się Pernis i uprzedził chorwackiego napastnika. W 54. minucie w dobrej sytuacji znalazł się Pietruszka, jednak jego strzał z kilkunastu metrów było minimalnie niecelny. Gospodarze w dalszym ciągu nie potrafili się przedostać pod bramkę „Portowców”.

Przebieg gry w kolejnych minutach nie uległ zmianie. Goście przeważali, a bełchatowianie nieudolnie kontrowali. Blisko podwyższenia był „Aka”, ale strzał Japończyka był jednak niecelny. Gospodarze dopiero w 83. minucie stworzyli klarowną sytuację. Wprowadzony za debiutanta Simicia Nowak zagrał do Madeja, a ten oddał strzał w krótki róg. Bramkarz Pogoni nie dał się zaskoczyć i goście nadal prowadzili jedną bramką.











