Korona Kielce zremisowała w spotkaniu 16. kolejki polskiej Ekstraklasy z Zagłębiem Lubin. Wynik meczu otworzył już w 6. minucie Michał Stasiak, wyrównał cztery minuty później niezawodny Andrzej Niedzielan.
Już od pierwszego gwizdka sędziego na boisku było bardzo ciekawie. Obie drużyny atakowały na przemian, niczym bokserzy w walce o mistrzowski pas wymieniały ciosy, jednak to lubinianie jako pierwsi znaleźli sposób, żeby posłać rywala na deski. W 6. minucie spotkania po dośrodkowaniu Plizgi z rzutu wolnego piłkę w kierunku bramki skierował Rymaniak, golkiper Korony zdołał jeszcze odbić futbolówkę, ale wobec dobitki Michała Stasiaka był już bezradny. Podrażnieni kielczanie rzucili się do odrabiania strat. Najpierw sygnał do ataku strzałem z dużej odległości dał Edi, a chwilę później Andrzej Niedzielan doprowadził do wyrównania. Bohaterem akcji był Paweł Golański, który przeprowadził ładną akcją na prawym skrzydle i dokładnie dograł do najlepszego snajpera Ekstraklasy w bieżącym sezonie.

Po dwóch celnych ciosach obie ekipy zaczęły grać z większym respektem dla rywala. Jedynie od czasu do czasu kibiców ożywiał ciekawymi akcjami David Abwo, lecz od 10. minuty fani obu drużyn nie mieli czym się zachwycać.
W drugiej połowie obraz gry się nie zmienił. Tempo rozgrywania akcji było bardzo wolne, a sytuacje podbramkowe zdarzały się od święta. W 83. minucie sędzia pokazał drugą żółtą i w efekcie czerwoną kartkę dla Aleksandra Vukovicia. Wydawało się, że od tej pory Zagłębie ruszy do ataku, lecz jeden groźny strzał Pawłowskiego nie wystarczył do przechylenia szali na korzyść lubinian.










