Korona Kielce zremisowała przed własną publicznością z Zagłębiem Lubin 1:1. Bramki zdobyli Andrzej Niedzielan i Mateusz Bartczak.

Początek spotkania był spokojny w wykonaniu obu drużyn. Gra toczyła się głównie w środku pola i brakowało sytuacji podbramkowych. Aktywny w pierwszym fragmencie gry był Korzym. W 14. minucie Sobolewski zdecydował się na strzał z pierwszej piłki sprzed pola karnego, jednak jego mocne uderzenie przeleciało nad poprzeczką. Niespełna 60 sekund później po główce Tataja futbolówka odbiła się od Horvatha i omal nie wpadła do bramki Zagłębia.
Goście sporadycznie przeprowadzali akcje ofensywne, koncentrując się głównie na defensywie. W 26. minucie Tataj znalazł się w sytuacji sam na sam z Isailoviciem, jednak posłał piłkę obok słupka, czym wywołał jęk zawodu na trybunach. Chwilę później Niedzielan wyłożył futbolówkę do wbiegającego Lecha, który nie zdołał wpakować jej do siatki.
Kielczanie wykorzystywali nerwową grę lubinian, stwarzając sobie dogodne sytuacje do strzelenia bramki, ale nie potrafili udokumentować swojej przewagi golem. Podopieczni Marcina Sasala mogli objąć prowadzenie po uderzeniu Korzyma, jednak pozyskany w letnim okienku transferowym piłkarz trafił tylko w boczną siatkę.
Kilka chwil po rozpoczęciu drugiej połowy Kuzera ostro zaatakował w polu karnym Wilczka, ale sędzia nie podyktował rzutu karnego dla przyjezdnych. Gospodarze w dalszym ciągu mieli inicjatywę w tym spotkaniu. W 55. minucie Tataj i Lech zagrozili bramce Isailovicia, jednak w obu przypadkach zabrakło szczęścia.
Korona dopięła swego w 66. minucie za sprawą Niedzielana. Sobolewski dośrodkował piłkę z prawego skrzydła na długi słupek, a były snajper Ruchu z ostrego kąta skierował ją między nogami bramkarza Zagłębia. Podopieczni Marka Bajora dosyć szybko doprowadzili do wyrównania. Po centrze z rzutu rożnego strzał Horvatha z linii bramkowej wybił jeden z kieleckich piłkarzy, ale futbolówkę z bliskiej odległości do siatki wpakował Bartczak.
W 81. minucie Edi stanął oko w oko z Isailoviciem, jednak górą w tym pojedynku był bramkarz lubinian. Do końca spotkania wynik nie uległ zmianie i oba zespoły podzieliły się punktami. Korona sprawiała wrażenie drużyny lepszej, ale niewykorzystane sytuacje zemściły się na podopiecznych Marcina Sasala.











