Starcie numer 141 między Aston Villą a Manchesterem City zakończyło się podziałem punktów. Patrząc na tabelę, można powiedzieć, że był to wynik sprawiedliwy. W rzeczywistości jednak dużo lepszą drużyną okazali się przyjezdni.
Wielki powrót na Villa Park zaliczył wychowanek Aston Villi, Gareth Barry – piłkarz, który spędził w tym klubie 12 lat i rozegrał w jego barwach ponad 360 spotkań!
Do składu City powrócili zawieszony wcześniej Emmanuel Adebayor oraz Micah Richards, który wyleczył kontuzję. Martin O’Neill nie miał większych problemów kadrowych. Jedyną niewiadomą był fakt, kto zagra obok Gabriela Agbonlahora, bowiem dostępni byli zarówno Heskey, jak i Carew. Ostatecznie trener gospodarzy postawił na Norwega.
Mecz znakomicie rozpoczął się dla „The Villans”, którzy po pierwszym kwadransie prowadzili już 1:0. Wynik otworzył… Richard Dunne, były piłkarz Manchesteru City. Bramka padła po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Stephena Warnocka. Pierwsza połowa spotkania nie była specjalnie porywająca. Kilka strzałów z jednej i drugiej strony, ale kibiców nie mogło zachwycić takie widowisko.
Zupełnie inaczej gra toczyła się w drugiej części. Dwie minuty po wznowieniu fantastyczną okazję na zdobycie wyrównującej bramki miał Adebayor, ale kompletnie nie spodziewał się podania od Barry’ego i nie zdołał umieścić piłki w siatce. Swoje szanse mieli również gospodarze, w tym ponownie Dunne, który jednak w 59. minucie uderzył minimalnie niecelnie. Piłkarze Manchesteru City z każdą kolejną minutą grali coraz lepiej, pewnie dążąc do wyrównania. Podopieczni Marka Hughesa osiągnęli cel w 67. minucie, kiedy to gola po ładnej akcji zdobył Craig Bellamy. Po tym trafieniu obie drużyny zwolniły szaleńcze tempo tego meczu. Podopieczni Martina O’Neilla zszokowani przebiegiem sytuacji nieco cofnęli się na własną połowę. Do końca mocno nacierali goście, ale nic wielkiego z tego nie wyniknęło.
Gdyby Bellamy zdołał wykorzystać wszystkie strzeleckie okazje, „Citizens” wracaliby do domu z kompletem punktów, a tak wywalczyli tylko remis i teraz pozostanie niedosyt. Zdecydowanie lepszą drużyną, szczególnie po przerwie, była ekipa gości.










