Sobotni pojedynek Birmingham City oraz Evertonu zakończył się dwubramkowym remisem. Po bardzo ciekawej pierwszej połowie gracze Aleksa McLeisha oraz Davida Moyesa nie zdołali przechylić szali zwycięstwa na żadną ze stron.

Podopieczni Davida Moyesa wyszli na boisko wyraźnie zdeterminowani. Atakowali i przeważali od pierwszych minut meczu. Najbardziej aktywnymi graczami Evertonu byli Victor Anichebe, Mikel Arteta oraz Steven Pienaar. Sytuacje, które stwarzali goście, zwykle kończyły się na interwencjach obrońców Birmingham i bramkarza, Joe Harta. Przełamać defensywę gospodarzy udało się w 18. minucie. Po dobrym odegraniu od Phila Neville’a piłkę, tyłem do bramki, przyjął Anichebe. Zawodnik odwrócił się i ze skraju pola karnego uderzył w długi róg bramki Harta. Było 0:1. Goście nie zamierzali poprzestać na jednobramkowym prowadzeniu. W 22. minucie swój dwusetny występ w Premier League uczcił Yakubu. Po pięknym dośrodkowaniu Pienaara pokonał Harta strzałem z główki. Dwie bramki stracone przez podopiecznych Aleksa McLeisha wyraźnie podrażniły gospodarzy. Birmingham wzięło się do pracy i cztery minut po golu Yakubu zdołało strzelić kontaktowego gola. Błąd w obronie popełnił Phil Jagielka i Cameron Jerome mógł po chwili cieszyć się z bramki. Gospodarze w pierwszej części gry mogli wyrównać. Najpierw, w 33. minucie szansę zmarnował Ridgwell, a pięć minut później świetną okazję miał Lee Bowyer. Piłka po jego strzale poszybowała jednak ponad bramką. Pierwsza połowa skończyła się wynikiem 1:2 i dostarczyła kibicom wielu emocji.
Na początku drugiej połowy gracze Davida Moyesa dwukrotnie upominali się o rzut karny. W 48. i 50. minucie gracze Evertonu dopatrywali się zagrania ręką w polu karnym Harta. Sędzia jednak pozostał niewzruszony na protesty graczy „The Toffees”. Zawodnicy Birmingham tymczasem stworzyli sobie doskonałą sytuację i w 52. minucie mieliśmy już remis. Debiutujący na St. Andrew’s Stadium Craig Gardner pokonał Tima Howarda i gospodarze mogli myśleć o trzech punktach. Kilka minut później podanie od Ridgwella zmarnował Fahey. Gospodarze nie zdołali również wykorzystać kilku rzutów rożnych wykonywanych w pół godziny przed zakończeniem regulaminowego czasu gry. Następne minuty należały do graczy Moyesa. W 69. minucie rzut wolny z niebezpiecznej odległości wywalczył Pienaar. Dwie minuty później Anichebe został uprzedzony przez Scotta Danna i wybił piłkę na róg. Birmingham znalazło się w opresji, jednak gracze Evertonu nie potrafili pokonać bramkarza gospodarzy po raz trzeci. W 74. minucie Tim Cahill oddał strzał, który mógłby znaleźć drogę do bramki, gdyby nie został skierowany w Joe Harta. Sześć minut później doskonałą okazję miał James McFadden. Anglik mógł pogrążyć swój dawny klub, jednak piłka po jego strzale trafiła w boczną siatkę bramki Howarda. Mecz zakończył się dwubramkowym remisem. Ani gospodarze, ani goście nie zdołali strzelić bramki na wagę trzech punktów w drugiej części gry.










