Miniony weekend zostawił za sobą wiele ciekawych sytuacji, niespodziewanych rozstrzygnięć, głupich wyczynów, ale także sporo śmiesznych wydarzeń. Kto tym razem najbardziej postarał się, aby go zapamiętano?
Drużyna weekendu
Mecz Wolfsburga z Bayernem był przez pierwsze 45 minut bardzo zacięty i w zasadzie nikt nie poznawał drużyny Pepa Guardioli, ponieważ do szatni schodzili, mając nietęgie miny, gdyż na tablicy wyników widniał remis 1:1. Po przerwie wyszła zupełnie odmieniona ekipa, która zmiotła „Wilki” z powierzchni ziemi. Dlatego też zasługują na miano drużyny weekendu, ponieważ prawdziwych mężczyzn poznaje się nie po tym, jak zaczynają, ale jak kończą…
Mecz weekendu

Dynamo Moskwa – CSKA. To spotkanie zapewne jak najszybciej będą chcieli zapomnieć piłkarze CSKA, którzy w pierwszej połowie wpakowali dwie piękne bramki graczom Dynama, a po przerwie ci, którzy schodzili do szatni ze spuszczonymi głowami, pokazali, że zawsze warto walczyć do końca, ponieważ wygrali 4:2. Okazuje się, że Rosjanie nie tylko w sensie militarnym potrafią walczyć, ale i w piłce nożnej wiedzą, jak stworzyć atmosferę horroru.
Gol weekendu
Bramka autorstwa kapitana Borussii Dortmund – Sebastiana Kehla – to piękny „rogal”, który jednocześnie dał trzy punkty ekipie Juergena Kloppa. Piłkarzom BVB nie szło w tym meczu, dlatego, jak na kapitana przystało, stanął na wysokości zadania i zapewnił zwycięstwo i to w jakim stylu…
Rakieta weekendu
Świetny mecz derbowy pomiędzy Sao Paulo i Corinthians zwieńczony został potężną bombą Ganso. To już nie gol, a prawdziwa rakieta. Podobno Władimir Putin myśli nad wykupieniem tego zawodnika i ustawieniem go w okolicach Obwodu Kaliningradzkiego w ramach odpowiedzi na plany budowy tarczy antyrakietowej w Europie. Strach się bać!
Wtopa weekendu
Każda porażka Barcelony jest sporym zaskoczeniem, jednak jeśli przegrywa się z drużyną, która przebywa w strefie spadkowej Primera Division, to wiedz, że coś się dzieje. Jednobramkowe zwycięstwo Realu Valladolid z „Barcą” było jak najbardziej zasłużone, ponieważ piłkarze Gerardo Martino zaprezentowali się po prostu mizernie. Katalończycy REALnie mają szansę na stratę korony mistrzowskiej.
Najlepszy gol, którego nie było
To dopiero sztuka – zdobyć gola, a nie trafić do bramki. W meczu ligi ekwadorskiej pomiędzy Deportivo Quioto a Barceloną (nie tą hiszpańską) sędzia uznał bramkę Christiana Lary, która dała zwycięstwo drużynie Deportivo. Widać, że arbiter nie lubi remisów – przecież to tak denerwujące, kiedy mecz jest nierozstrzygnięty. Sędzia na to nie pozwolił i dał bramkę gospodarzom, której nie strzelił Christian Lara – przypadek?









