Wiele, oj wiele zdarzyło się w ostatnich dniach. Postaraliśmy się to wszystko krótko podsumować w jednym miejscu.
Bohater weekendu
Jaba Kankava. Nic Wam to nazwisko nie mówi? Nam do wczoraj też. Właśnie w niedzielnym meczu pomocnik Dnipro Dniepropietrowsk uratował życie swojemu rywalowi. Gdyby nie szybka reakcja Kankavy, który sprawdził stan Ołeha Husiewa i wyjął język z jego gardła, nie wiadomo jaki byłby dziś stan pomocnika Dynama Kijów. Ostatecznie skończyło się tylko na wstrząśnieniu mózgu, złamaniu szczęki i wybiciu zęba.
Drużyna weekendu
Niesamowite Hoffenheim, w którego meczach pada średnio przynajmniej cztery bramki, w sobotę postawiło się Bayernowi. Co prawda Pep Guardiola wystawił nieco rezerwowy skład (jeśli w ogóle o takim można mówić w przypadku monachijczyków), ale i tak nie usprawiedliwia to jego piłkarzy, którzy dali się zdominować mniej utytułowanym rywalom. Remis 3:3 był najmniejszym wymiarem kary.
Rozczarowanie weekendu
Okazuje się, że nie bez powodu Jose Mourinho swój zespół nazywał źrebakiem w kontekście wyścigu o tytuł mistrzowski w Anglii. Chelsea zamiast powiększyć przewagę nad rywalami, dała się wyprzedzić Liverpoolowi przez fatalną wpadkę z Crystal Palace. Po meczu szkoleniowiec londyńskiego zespołu stwierdził, że jego piłkarzom zabrakło jaj.
Najefektowniejsze zwycięstwo
Co prawda, pokonanie Tottenhamu w bieżącym sezonie nie jest jakimś wielkim wyczynem, ale to w jaki sposób zrobili to piłkarze Liverpoolu, może wzbudzać podziw. Goście nie zdążyli dobrze wyjść z szatni, gdy sami (a konkretnie Kaboul) władowali sobie piłkę do siatki, a później było już tylko gorzej. Zwycięstwo 4:0 oznacza dla Liverpoolu powrót na fotel lidera oraz realne szanse na mistrzostwo Anglii.
Najlepszy comeback
Takowy bez wątpienia w miniony weekend zaliczyła Borussia Dortmund. Podopieczni Jürgena Kloppa przegrywali 0:2 po 19 minutach, by ostatecznie odwrócić losy spotkania i pokonać Stuttgart. Nie obyło się oczywiście bez czerwonej kartki dla piłkarza rywala, a całością kierował niezawodny Marco Reus, który ustrzelił hat-tricka.
Najlepszy kibic
Podważanie decyzji arbitrów przez kibiców nie jest niczym nowym. Co jednak, gdy pracę sędziego podważa… niewidomy? Cóż, pozostaje tylko się uśmiechnąć.
Najładniejsza bramka
Potężne, precyzyjne uderzenie jest jednym ze znaków rozpoznawczych Naldo. Ostatnimi czasy brazylijski stoper zdawał się jednak o tym nie pamiętać. Po tym, jak zapewnił Wolfsburgowi zwycięstwo nad Frankfurtem śmiało możemy stwierdzić: on to nadal ma!
Najbardziej kuriozalny gol
Żeby nie było, że w tej Bundeslidze to tylko tak ładnie i kolorowo, prezentujemy najgłupsze trafienie weekendu. Samobój pierwsza klasa. Hitz musiał cierpieć podwójnie: nie dość, że trafił do własnej siatki, to jeszcze okupił to bolesnym ciosem w twarz.










