W sobotę i niedzielę na boiskach Premiership mogliśmy oglądać istną kanonadę bramek. Najwięcej, bo aż siedem, padło ich na Anfield Road i Stadium of Light. Szczególnie dobrze nastawiony celownik miał Robbie Keane, strzelec aż czterech bramek dla Tottenhamu. Jego „Koguty” rozgromiły Burnley aż 5:0.
Bilans bramkowy siódmej kolejki może się jeszcze powiększyć, wszak w poniedziałkowy wieczór Manchester City podejmuje West Ham. Ekipa Marka Hughesa, podrażniona porażką w derbowym spotkaniu na Old Trafford, na pewno zaprezentuje ofensywny i otwarty futbol.
Mecz kolejki
Największą sensacją była pierwsza przegrana Chelsea. W porażce „The Blues” nie byłoby nic dziwnego, gdyby podopieczni Carlo Ancelottiego podejmowali inny klub z wielkiej czwórki. Jak twierdzi sam Ancelotti, nikt się przecież nie mógł spodziewać, że Chelsea wygra 38 meczów w sezonie. Tymczasem na drodze londyńskiej machiny, napędzanej milionami Abramowicza, stanął zespół Wigan. Nie dość, że ekipa Roberto Martineza jest najmłodszą drużyną z całej stawki (klub został założony dopiero w 1923 roku), to w dodatku ma najmniejszy staż w historii Premiership.
Wigan przed meczem z Chelsea rozegrało już dwa spotkania z możnymi Premier League. Zarówno Manchester United, jak i Arsenal przejechali się po ekipie Martineza bez większego wysiłku, aplikując Athletic w sumie 9 bramek. Hiszpan wyciągnął z tak bolesnych lekcji wnioski, bo tym razem jego piłkarze nie schowali się za podwójną gardą, tylko odważnie ruszyli do przodu od pierwszych minut spotkania. Martinez po meczu powiedział: – Dziś mieliśmy do wyboru dwie możliwości: albo zagrać odważnie, albo znów zostać rozgromionym. Wybraliśmy to pierwsze rozwiązanie.
Zawodnik kolejki
W sobotę przed godziną 18.30 mieliśmy już dwóch murowanych kandydatów do miana bohatera siódmej kolejki. Zarówno Robbie Keane, jak i Fernando Torres pokazali całej Europie, na czym polega instynkt strzelecki. Irlandczyk czterokrotnie wpakował piłkę do bramki beniaminka z Burnley, Hiszpan był gorszy o jedno trafienie. Obu zawodników pogodził młodziutki Vito Mannone z Arsenalu, który w derbowym meczu z Fulham bronił w niewiarygodnych sytuacjach. Włoch, jako jedyny zawodnik weekendu, otrzymał od stacji Sky Sports notę doskonałą – 10.
Nie można również przejść obojętnie obok kolejnego doskonałego występu Ryana Giggsa. Walijski skrzydłowy United zaliczył kolejne dwie asysty i zdecydowanie przoduje w klasyfikacji najlepiej podających piłkarzy na wyspach.
Jedenastka tygodnia
Mannone (Arsenal) – Figueroa (Wigan), O’Shea (Manchester United), Samba (Blackburn), Johnson (Liverpool) – Giggs (Manchester United), Scharner (Wigan), Gerrard (Liverpool), Jenas (Tottenham) – Torres (Liverpool), Keane (Tottenham)
Liczby kolejki
– Siódmej porażki z rzędu doznali piłkarze Portsmouth, tym razem przegrywając z Evertonem. To najgorszy start w historii klubu z Fratton Park.
– 19 – tyle bramek stracili do tej pory piłkarze Hull City. Podopieczni Philipa Browna mają najgorszą defensywę w lidze. Niewiele lepiej grają obrońcy Burnley. Brian Jensen musiał już 15 razy wyciągać piłkę z bramki.










