Za nami 3. kolejka Ekstraklasy. Tym razem faworyci nie zawiedli i ze swoich spotkań wywozili komplet punktów. Po 3. kolejce Polonia Warszawa z kompletem oczek pozostaje na fotelu lidera.
„Czarne Koszule” dalej liderem
Polonia Warszawa pokonała na własnym boisku drużynę Zagłębia Lubin. Mimo wszystko były to cenne punkty, przez dłuższy czas Zagłębie prowadziło bowiem po bramce Mateusza Bartczaka z kilkudziesięciu metrów. Jednak zaledwie 21 minut wystarczyło graczom „Czarnych Koszul”, by zdobyć dwie bramki. Najpierw w 51. minucie Isailovicia pokonał Sobiech, następnie piłkę nie do obrony uderzył rezerwowy, Euzebiusz Smolarek. Pikanterii dodaje fakt, że z powodu domniemanej kłótni z trenerem na spotkanie nie pojechał Michał Stasiak. Mimo bagażu dwóch bramek duet Horath – Reina spisał się całkiem dobrze.
Niesamowity Vuk nie uratował Śląska

Będący w bardzo dobrej formie napastnik, Vuk Sotirović, nie zdobył bramki dla swojego zespołu. Mimo strzału w poprzeczkę i kilku groźnych akcji nie znalazł sposobu na Marijana Antolovicia. Legia, mimo kilku sytuacji, również zdołała wbić tylko jednego gola, którego autorem był Maciej Rybus. Mecz był wyrównany, a trenerzy obu zespołów powinni przede wszystkim cieszyć się z tego, że kupieni zawodnicy coraz lepiej prezentują się w nowym środowisku.
Kuświk zagrał na nosie „Niebieskim”
Napastnik PGE GKS-u Bełchatów, Grzegorz Kuświk, zdobył bramkę na pięć minut przed końcem meczu z chorzowskim Ruchem, co spowodowało, że jego drużyna odniosła bardzo cenne zwycięstwo. Strzelanie w Bełchatowie rozpoczął w 19. minucie Marcin Żewłakow. Kolejną bramkę trochę ponad dziesięć minut później dorzucił Tomasz Wróbel. Dopiero po przerwie do głosu doszedł Ruch, którego odpowiedzią była bramka Sebastiana Olszara z 52. minuty. Gdy w 82. wyrównał 20-letni Maciej Jankowski, wszyscy w Ruchu byli szczęśliwi z wywalczonego remisu – mimo wszystko za szybko. Trzy minuty później wcześniej wspomniany Kuświk zdobywa bramkę i to gospodarze zgarniają całą pulę ze spotkania z „Niebieskimi”.
Przełamanie Wisły
Niestety to Widzew, który bardzo dobrze spisuje się od początku rozgrywek, natrafił na moment przełomowy Wisły. Choć do wielkiej formy jeszcze daleko, to wszyscy mają nadzieję, że drużyny z polskiej czołówki będą prezentowały równą i wysoką formę przez cały sezon nie tylko na arenie międzynarodowej, ale także na własnym podwórku. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył nowo pozyskany Dragan Paljić. Ponadto czerwoną kartką został ukarany Erik Čikoš, a bracia Brożkowie rozpoczęli mecz na ławce rezerwowych.












