Mecz ten był spotkaniem o nic. Podbeskidzie miało już zapewnione utrzymanie, a Polonia już wcześniej odpadła z walki o europejskie puchary. Wynik otworzył Paweł Wszołek, jednak w doliczonym czasie gry remis uratował Sylwester Patejuk. Zwycięstwo „Czarnym Koszulom” mógł już wcześniej dać Mynar, który nie wykorzystał jednak rzutu karnego.
Pierwsze minuty meczu nie zapowiadały wielkich emocji. Piłkarze Czesława Michniewicza spokojnie kontrolowali grę i bez większych nakładów sił czekali na akcje rywala. Pierwszy celny strzał oddali gospodarze w 9. minucie, kiedy po kilkudziesięciometrowym podaniu od Jodłowca piłkę przejął jeden z graczy, odegrał do Mateja Nathera, ale jego strzał nie sprawił problemu Gliwie. Trzy minuty później było jednak 0:1. Piłkę w pole karne wrzucił Tosik, obrońcy Podbeskidzia całkowicie zignorowali wbiegającego Pawła Wszołka, który strzałem głową trafił do bramki. Kolejne minuty nie zmieniły obrazu gry, cały czas bowiem to Podbeskidzie próbowało tworzyć sobie bramkowe akcje, jednak dobrze ustawieni poloniści nie mieli problemów z przerywaniem akcji. Pierwsza dłuższa przerwa miała miejsce w 35. minucie, kiedy to z boiska zszedł Reiman, a w jego miejsce w składzie gospodarzy pojawił się Piotr Malinowski.

Poziom spotkania w kolejnych minutach pokazywał, dlaczego Józef Wojciechowski wycofa się ze sponsorowania warszawskiego klubu, stopień rywalizacji nie należał bowiem do najwyższych. Dosyć powiedzieć, że do końca pierwszej połowy żadna z drużyn nie oddała tak naprawdę groźnego strzału na bramkę rywala. Sędzia nie doliczył do pierwszej połowy ani minuty oraz, co ciekawsze, nie czekał na rozpoczęcie spotkań na pozostałych boiskach. Polonia powinna była podwyższyć prowadzenie w 55. minucie, ale rzutu karnego nie wykorzystał Mynar. W 66. minucie bliski wyrównania był Demjan, ale lepszy okazał się Gliwa. Kolejne minuty nie przyniosły zmiany obrazu gry.
Kiedy trenerzy wykorzystali już wszystkie zmiany, a kibice i piłkarze zbierali się powoli do wzajemnego dziękowania sobie nawzajem za cały sezon, dość niespodziewanie dla gości Podbeskidzie doprowadziło do wyrównania, a uczynił to niezawodny Patejuk już w doliczonym czasie gry z rzutu karnego. Ostatecznie zatem w tym meczu bez wielkiego znaczenia Podbeskidzie zremisowało z Polonią Warszawa i całkiem udanie zakończyło obecny sezon.











